piątek, 10 czerwca 2016

kilim- lista marzeń

Nie mam dywanu, a mieszkam tu już prawie dwa lata:)
 Nie chcę iść na kompromis. Uparłam się i koniec. I o dziwo mam w tym przypadku pełne wsparcie narzeczonego. Chcemy mieć KILIM i koniec.
Co prawda ja szukam takiego w weselszych kolorach: pomarańcz, niebieski, brąz i może odrobina różu, narzeczony marzy o bordo i brązach, ale to drobiazg w porównaniu z problemem jakim jest znalezienie kilimu w odpowiadającym nam przedziale cenowym :)
Dlatego wciągnęliśmy go na listę marzeń i czekamy:)
Oczywiście nie czekam biernie (tu już muszę pisać tylko o sobie) i regularnie odwiedzam OLX i Allegro, ale jeszcze się taki nie trafił, którego chciałabym przygarnąć.
Wiem, że warto czasem poczekać, więc będę cierpliwa:)

Swoją drogą ciekawa jestem co znajduje się na waszych listach marzeń?

Pozdrawiam J.




sobota, 28 maja 2016

umilacze i personalizacja

Dzisiaj kilka drobiazgów, ale jak ważnych i rozweselających przestrzeń. To moje umilacze. Szybkie spojrzenie i uśmiech pojawia się spontanicznie. Pamiątka, prezent, pierwszy wspólny zakup i coś wykonanego własnoręcznie. Drobiazgi, które wpływają na spersonalizowanie naszego mieszkania. Teraz to bardzo modne słowo PERSONALIZACJA. Wszystko ma być indywidualnie do nas dopasowane, idealnie
z nami zgrane. Komputery, kubki, notatniki... a nasze mieszkania. W wielu przypadkach były i niestety bywa, że nadal są wycięte jak z katalogu. Dążyliśmy do ideału (ja oczywiście również) i w pewnym momencie, na naszych kanapach moglibyśmy posadzić kogokolwiek z ulicy i mielibyśmy wrażenie, że on również świetnie pasuje do naszego domu i też mógłby być jego lokatorem. Istniała tendencja do chowania wszelkich drobiazgów, tzw. zbieraczy kurzy. Owszem ja również uważam, że co za dużo, to nie zdrowo. Jednak to właśnie one sprawiają, że mieszkanie w którym żyjemy jest nasze. Otaczają nas przedmioty z nami związane, które pozwalają innym bez wahania stwierdzić - tak to jest twój świat.
 Także otaczajmy się pamiątkami, ukochanymi książkami, zdjęciami bliskich, wszystkim tym co nas wyraża. Nawet jeżeli nie do końca pasuje do naszych designerskich zasłon ;)
U mnie dzisiaj m.in. smok z Barcelony (pamiątka ze wspaniałych wakacji), maleńka sówka (prezent od siostry), kuchenny zegar (pierwszy wspólny zakup z narzeczonym) oraz koralowiec i koślawy krab (namalowany przeze mnie).














Pozdrawiam J.

czwartek, 5 maja 2016

Jak w filmie...

Czasami jest tak, że oglądamy jakiś film i zamiast na fabule skupiamy się na tym co jest w tle, na wnętrzu (chociaż to podobno występuje tylko u kobiet). To ono gra główną rolę, tak istotną, że nadaje cały charakter danej scenie, tworzy ją.

Wzdychamy i myślimy też tak chcę. Czasami wnętrze wcale nie jest w naszym stylu, ale i tak ma to coś, przyciąga. I ja mam parę takich filmów i seriali, które nierozerwalnie łączą mi się z daną lokalizacją, kolorami, stylem i atmosferą.

Zacznijmy od mojego ukochanego filmowego wnętrza:

Sypialnia z "Mamma mia!".
 Jak ze snu. Błękit (nawet na suficie), czerwień, naturalne materiały, wysoki strop i okiennice!
 Zero nudy.



Kuchnia
to oczywiście ta z "Przyjaciół". Serial, który oglądam do tej pory, chociaż widziałam go już jakieś 20 razy;)
Uwielbiam tam całe mieszkanie Moniki, ale kuchnię w szczególności. Za niebieskie, otwarte szafki,
i kolorowe, różne krzesła. Zabawne, pełne życia wnętrze. Prawdziwe serce domu, w którym wszyscy się spotykają i dobrze czują. Pełne różnych, różności, nie przesadnie sterylne:)


Salon
i nie tylko on. Cały dom w "Lepiej późno niż później" jest zachwycający i myślę, że o takim marzy większość z nas. Duży, jasny, trochę kobiecy i przede wszystkim przy plaży!
W salonie znajdują się duże, miękkie sofy i fotele. Jest gdzie usiąść i spokojnie poczytać książkę, można ogrzać się przy kominku. Jednak to co najbardziej zachwyca to okna i przeszklone drzwi z widokiem na ocean. Małe szybki stanowią bardzo ażurową, lekką konstrukcję.



Łazienka,
najtrudniej znaleźć taką, którą nadal się pamięta po obejrzeniu filmu.
Jednak jest taka jedna w "Holliday" jakże urocza i niepraktyczna, ale naprawdę  zapada w pamięć.



Jeżeli mam wybrać garderobę,
to wybieram "Seks w wielkim mieście" oczywiście :) Jak dla mnie nie jest to niezbędne pomieszczenie
w mieszkaniu. W zupełności wystarczy mi duża szafa, ale jeżeli miałabym taka możliwość to i owszem, dlaczego nie. Całe mieszkanie Carrie gra swoją rolę w tym serialu, ale przechodnia garderoba jest tym kluczowym elementem. 


Warto też wyróżnić tutaj dwie lokalizację. Pierwsza to open space
w "Miłość i inne używki". Piękny loft. Zdecydowanie niebanalne wnętrze, które moim zdaniem skradło ten film, chociaż Jake Gyllenhaal też był niezły (oczywiście), no dobra Ann Hathaway również dała radę:) Jednak dla mnie główną rolę gra tam loft.


Druga to "Dom nad jeziorem". Osobiście jakoś sam film mnie nie przekonuje, ale dom- cudeńko. Nic dodać, nic ująć. Chociaż nie mogłabym w takim mieszkać, człowiek jest za bardzo na widoku, a ja lubię prywatność - co przypomina mi, że powinnam kupić firanki do mieszkania;) to jednak trudno go nie docenić. Słusznie dom jest w tytule filmu, gdyż (mimo wielkiej sympatii do aktorów) to on jest tutaj gwiazdą.


źródło

Ciekawa jestem waszych propozycji, w których filmach wnętrza mają rolę pierwszoplanową?

Pozdrawiam J.

sobota, 30 kwietnia 2016

Niebieski

Jakiś czas temu rozpoczęliśmy cykl miejskie inspiracje i pierwszym miastem była Lizbona.
Pisałam wówczas pod jak wielkim wrażeniem jestem wzorzystych kafli, które  znajdziemy w tym mieście wszędzie. Pozostając nad nimi w zachwycie, zaczęłam instynktownie wybierać rzeczy, które w przynajmniej minimalnym stopniu oddają ich charakter. I chociaż wcale nie są z Portugalii, to pięknie pasują do mojego mieszkania, a błękitna poduszka spowodowała, że nawet czerwona ściana w sypialni, przy której obstaje mój narzeczony (pisałam o tym tutaj) tak bardzo mi nie przeszkadza. Dostrzegłam również jak pięknym jest połączenie barw czerwonego i błękitu, może to właśnie będzie mój patent na naszą sypialnię :)

Talerzyk i kubek kupiłam w TK Maxx (19 zł), poduszka jest z Pepco (19 zł) i jak zwykle trzymałam się zasady: kupuję rzeczy ładne za niewielkie pieniądze. Wolę jednak, aby po takich zakupach większa część wypłaty zawsze zostawała w moim portfelu:)








Życzę Wszystkim udanej majówki:)
Pozdrawiam J.




środa, 27 kwietnia 2016

Zielnik

Robiliście kiedyś zielnik?
Ja tak, ale przyznam szczerze, że dopiero na studiach. Wówczas miałam narzucone gatunki i nie było tak wesoło. Jednak sam proces tworzenia zielnika, zasuszania, wybierania najpiękniejszych okazów
i delikatnego przekładania roślin, bardzo mi się podobał. Szczerze wszystkim polecam, zwłaszcza jeżeli macie dzieci, to może być wspaniała forma wspólnego spędzania czasu.
Zasuszone pięknie zioła i kwiaty możemy potem wykorzystać do dekorowania naszego mieszkania. Pojedyncza gałązka w szklanej ramie do wnętrz minimalistycznych, kilka roślin w stylistyce skandynawskiej, a na bogato w rustykalnej. 
Myślę, że tego lata podejmę jeszcze jedną próbę i stworzę swój własny zielnik albo gablotę z zasuszonymi ziołami (tym razem pełna dowolność w wyborze gatunków).
Pozdrawiam J.


dried flowers - Kinfolk:

.:

pressed flowers:

Framed Plants:


 fern in picture frame near windowsill:

A Modern Way to Display Pressed Botanicals - great handmade hostess gift idea:

Styling: #cleoscheulderman photo: Alexander van Berge:

flower construction / anne ten donkelaar.: