Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielony. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 czerwca 2017

odnowa

W końcu musiało to kiedyś nastąpić. Dojrzewało we mnie powoli, ale ostatnio zaczęło już wrzeć
i wiedziałam, że wkrótce wykipi albo co gorsza wybuchnie. No i wybuchło. Eksplodowałam, nie mogłam już dłużej wytrzymać. Dwa lata prób, poszukiwań. Nie potrafię, no niestety nie umiem, noga ze mnie jeżeli chodzi o te sprawy.
Czerwień to nie mój kolor i choć uważam go za piękny, nie umiem się z nim obchodzić. Nic mi do niego nie pasuje. Próbowałam z bielą i z szarością, niby ładnie, ale to nie to. Myślałam też o boho, ale się nie odważyłam. Wreszcie po długich dyskusjach udało mi się przekonać męża, że może czas na zmiany. To nie tak, że mój mąż jak dyktator mi czegoś zabrania, coś narzuca.
Nie, dekoruję i urządzam dom jak tylko chcę, ale ta ściana to była jedyna rzecz o której sam zadecydował, a ja i tak chciałam to zmienić. Wiem straszna ze mnie żona;)
Także pewnego dnia, z duszą na ramieniu zapytałam go o to jaki kolor wybrałby w zastępstwie za jego ukochaną czerwień. Jakie było moje zdziwienie i ekscytacja zarazem kiedy usłyszałam...
muszę to przeliterować, bo długo to do mnie nie docierało (to ze szczęścia). Także wyobraźcie to sobie, jak na zwolnionym filmie, on wypowiada to słowo, a mnie powoli szczęka opada, a źrenice zaczynają się rozszerzać:
Z-I-E-L-O-N-Y.
Nie mogłam w to uwierzyć!!!


Machina ruszyła, żeby tylko nie zdążył się rozmyślić. W piątek po pracy, mając 25 minut między autobusami wpadłam do sklepu jak burza, wybrałam kolor o jakże kuszącej nazwie butelkowy adamaszek i popędziłam malować. Do wieczora ściana była gotowa. Jak mąż wrócił z pracy to po czerwonym nie było już śladu:)
Jak człowiek czegoś bardzo chce to nie ma na niego mocnych. Do tej pory się zastanawiam jak ja to łóżko przesunęłam, a tą szafę i materac? Przecież to waży tyle co dorosły słoń:)
Teraz dostałam wiatr w żagle i dekoruję. Tu granatowa poducha, tam grafitowy pled
i rośliny, dużo roślin. Sypialnia jeszcze nie jest gotowa, ale już czuję się w niej dużo lepiej
i o dziwo mąż też stwierdził, że taka mu się bardziej podoba. To nic, że odcień zieleni nie wyszedł taki jak chciałam (mógłby być bardziej szlachetny) i tak mi się bardzo podoba. Teraz to się będzie działo. Planuję powiesić grafiki roślin, znalazłam nawet fajne, darmowe, do druku, więc to tylko kwestia czasu. Dokupię jeszcze jakieś fajne rośliny i może dywanik z trawy morskiej i lusterko
w wiklinowej ramie, ach i jeszcze abażur lampki nocnej chcę zmienić, ale to wszystko powoli,
 mamy czas:)










granatowe poduszki IKEA
pled PEPCO
plakat (ozdobny papier do pakownia) TK Maxx

sobota, 11 lutego 2017

Gram w zielone

Wszyscy teraz zwracamy nasze spojrzenia w stronę zielonego, bo przecież geenery to kolor roku
(wg Pantone). Co prawda mówimy tu o jasnej, bardzo wesołej i energetycznej zieleni, ale ja mam wrażenie, że teraz Polacy w większości bardziej skłaniają się do głębokich, szlachetnych i butelkowych odcieni (chociaż może się mylę). Ja bardzo chętnie wprowadzam krople zielonego do mojego mieszkania, to trend który zdecydowanie mi odpowiada. Myślę, że już czas najwyższy zacząć przełamywać tą wszechogarniającą nas biel. Oczywiście tutaj od razu podkreślę, że ja też ją kocham i będę jej wierna zawsze, ale wiem, że jej piękno podkreślają kolory (w małych dawkach) i głęboka zieleń będzie tutaj idealna. U mnie w mieszkaniu kolory odnajdziemy w dodatkach, a wcale nie ma ich tak mało. Zieleń to przede wszystkim rośliny. Moda na ich obecność w domach powróciła już jakiś czas temu i na szczęście cały czas rośnie w siłę.



U mnie zamieszkali nowi zieloni współlokatorzy, żywi i nieżywi:)
Pierwszy to kwiatek, który dostałam od sąsiadki rodziców. Ma kobieta rękę do kwiatów i całą klatkę nimi ozdabia. Na szczęście chętnie się też nimi dzieli. Poprosiłam i mam:)
Idealnie wpasował się do mojego kosza z Ikei i razem wyglądają tak jakby od początku byli dla siebie stworzeni.



Dodatkowo moja miłość do kaktusów stale rośnie, ale ewoluuje w trochę inną stronę. Oprócz dwóch ulubionych małych kaktusików pojawiły się u nas też i takie ceramiczne. W tym dla mnie hitowe trzy ikeowskie kaktusy. Wróżę im bardzo dobrą przyszłość w wielu polskich mieszkaniach:)
Wprowadzają do domu jakąś taką wesołość i żart. Są zabawne i z przymrużeniem oka.





Dodatkowo już niedługo nad koszami zawiśnie mini galeria. Od dawna chodziło mi to po głowie i teraz wreszcie znalazłam to co chciałam w niej wyeksponować, ale o tym wkrótce. 
Pozdrawiam J.