Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lipca 2018

podążając za modą

Więcej, więcej, więcej ... tutaj całkowicie możemy się rozbestwić i bez jakichkolwiek zahamowań poddać się modzie. Roślin w domu nigdy dość.
Uleganie modzie nie zawsze idzie w parze ze zdrowiem albo dobrym stylem, czasami naraża nas nawet na śmieszność. Gdyż trudno się leciutko nie uśmiechnąć na widok młodziutkich dziewczyn w futrzanych klapkach, które swoje wypełnione, metaliczne usta maczają
w prosecco i myślą, że teraz to już są naprawdę stylowe. Stylowe przez duże S:)
Jednak spokojnie tutaj śmieszność nam nie grozi, także nie ograniczajmy się, pozwólmy sobie na roślinne szaleństwo. Mamy przecież wspaniałe usprawiedliwienie dla naszych kompulsywnych zakupów kolejnych, zielonych przyjaciół.
Uwaga wyliczę:

- rośliny oczyszczają powietrze ze szkodliwych związków w tym formaldehydu i dymu papierosowego,
- nawilżają suche do granic możliwości w naszych domach powietrze
(uwaga trudne słowo: transpiracja),
- wydzielają TLEN!!!
- poprawiają samopoczucie poprzez zapach.
Kto z was nie pociera listków geranium i nie łaknie jego cytrynowego zapachu,
dla mnie to proste skojarzenie:
zapach geranium = czas spędzony u babci = szczęście,
-Zielony kolor roślin koi nasze oczy i nerwy.

Wymieniać można i więcej, przytaczając nawet naukowe publikacje, ale myślę, że tyle wystarczy na usprawiedliwienie przed naszymi współlokatorami kolejnego zielonego zakupu;)














poniedziałek, 4 czerwca 2018

zapach maciejki

Długo na nie czekałam, ale teraz mogę się nimi cieszyć i spędzać każdą wolną chwilę w otoczeniu moich kwiatów. Szczególnie kocham wieczory na balkonie, kiedy słońce już się poddaje i ustępuje gwieździstemu niebu, temperatura staje się przyjemna, a poduszka na balkonowym krześle daje ukojenie obolałym plecom. Wtedy lampka dobrego wina w dłoń i szelest kolejnych przewracanych stron. Trzeba wykorzystać ten moment, odpocząć przed jutrem i mieć nadzieję, że i kolejnego dnia  uda mi się, choć na chwilę, zaszyć wśród moich roślin. Muszę przyznać, że w wieczornym świetle wyglądają magicznie. Delikatnie podtrzymuję dłonią każdy nowy pąk, poszukuję ich zapachu
i podziwiam kolory. 
Nie miałam pewności czy to się uda, wyhodować rośliny na balkonie od samego nasionka i utrzymać je w dobrej formie, aż do pierwszych drobnych kwiatów.  Udało się, więc dodało mi to pewności siebie i już w głowie, jak to nasionko, kiełkuje mi pomysł na nowe przyszłoroczne kompozycje.
A Wam jak udało się zagospodarować balkony w tym roku?
Czy chętnie spędzacie na nich wolne wieczory?









czwartek, 19 kwietnia 2018

high level

Ciepłe promienie słońca, bawiące się na podwórku dzieci, zieleń liści ... WIOSNA. 
Długo na nią czekaliśmy, ale pięknie nam się za tę cierpliwość odpłaca. 
Zupełnie inaczej teraz człowiek się czuje, mogę wstawać jak skowronek i uśmiechać się od ucha do ucha, bo uchylę okno i słyszę ptasie serenady, jest cudownie. Wiem, że atmosfera wiosny, kiedy wszystko się odradza, rozkwita i budzi do życia powoduje u wielu z was chęć wprowadzania do swoich domów mniejszych lub większych zmian. Czas remontów w rozkwicie, ale ja was dzisiaj chciałam zachęcić do czegoś zupełnie innego. Proponuję wszystkim roślinnym maniaczkom
i maniakom, a wiem jak jest nas wielu, wejście na wyższy level. Mamy kwiecień i to jest bardzo dobry czas na rozpoczęcie tego wyzwania. Chcę was zachęcić, aby w tym roku wasze balkony były pełne kwiatów, ale wyhodowanych od nasionka samodzielnie przez was. Czyli nie jedziemy na rynek czy do sklepu ogrodniczego po gotowe sadzonki, tylko rozglądamy się za nasionami, a uwierzcie mi to nie jest teraz trudne, można je dostać wszędzie. Wybieramy sobie rośliny dopasowane do warunków panujących na naszym balkonie i zwracamy uwagę na czas siania i kwitnienia. Komponujemy je tak abyśmy mogli cieszyć się całe lato kwiatami. Ja na swój balkon w tym roku wybrałam nemezje, groszek kwitnący, bratki, maciejkę oraz gipsówkę i nie mogę się już doczekać kiedy to wszytko zacznie kwitnąć. Nasiona już wykiełkowały! Cały balkon zastawiłam doniczkami, mam nadzieję, że nie dobierze mi się do tego mały (psiak), bo on też ma w sobie żyłkę ogrodnika, jednak jego zabiegi pielęgnacyjne kończą się zwykle tragicznie dla roślin:)

To kto podejmuje wyzwanie i przechodzi na wyższy level?
Czekam na wasze komentarze i zdjęcia kiełkujących nasionek na fb.
Trzymam za was kciuki i obiecuję za jakiś czas pokazać wam jakie mam sukcesy, porażek nie przewiduję ;)

A teraz mała porcja zdjęć sprzed kilku dni i powiem wam, że teraz wyglądają  już inaczej:)
Także muszę szybko szykować kolejną fotorelację.






niedziela, 8 kwietnia 2018

dajcie mi 10 minut

Dziesięć minut ciszy.
 Potrzebuję tylko dziesięciu minut. Naprawdę nie żądam więcej.
Jedynym dźwiękiem jest bulgocząca w kawiarce kawa.
 Zapach kawy i ciche szemranie w dzbanuszku, spokój. Naprawdę na to zasłużyłam.
Celebrowanie chwili, przelewanie ciemnego, smolistego napoju do ukochanego kubka i chwila relaksu. Te dziesięć minut to niedużo, ale nie jestem zachłanna, tyle mi wystarczy.
Dajcie mi tylko chwilę ciszy i pozwólcie smakować.





poniedziałek, 12 lutego 2018

złoto


Celebruj każdy moment, ciesz się nawet drobnostkami. Niech zwyczajne chwile mają dla ciebie niezwyczajny charakter. Tak staram się teraz patrzeć na moją codzienność i kolekcjonować wyjątkowe momenty. Herbata wypita z pięknej filiżanki, sen w wygodnej i ładnej piżamie, posiłek podany na różowym talerzu i kwiaty podlane złotą (niestety tylko w kolorze) konewką. 
Życie jak z Instagrama nie istnieje, ale możemy inspirować się pięknymi zdjęciami i chociaż odrobinkę tej celebracji codzienności wprowadzać w nasze dni powszednie. 
- Ja tam wolę rzeczy praktyczne, takie solidne, na lata- ktoś powie
Pewnie, ale czy jedno wyklucza drugie? 
Czy różowy talerz jest mniej praktyczny niż biały, a złota konewka inaczej podlewa?
Otaczajmy się tym co piękne, niekoniecznie za duże pieniądze, ale dbajmy o estetykę naszego otoczenia i przedmiotów życia codziennego, a wtedy nawet podlewanie kwiatów będzie prawdziwą celebracją:)





niedziela, 1 października 2017

kuchenna odnowa

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Subtelne, delikatne i niskobudżetowe, ale sumując się dają całkiem konkretną zmianę. Bardzo lubię moją kuchnię, chociaż zupełnie brakuje mi w niej miejsca na wszystko. Brakuje blatów i szafek, a zasada właściwego rozmieszczenia zlewu, kuchenki
i lodówki u mnie zupełnie nie istnieje. No cóż czasem tak jest, zwłaszcza w wynajmowanym mieszkaniu. Wtedy trzeba iść na kompromisy. Teraz nasza kuchenka przechodzi przemianę z prostej, minimalistycznej w swobodną, pełną roślin i słońca.
I na co dzień mamy tu taki obrazek: słońce przebijające się przez bambusowe rolety rozświetla głęboką zieleń liści, w misce  pachnące brzoskwinie, w tle cichutko gra radio, a ja na bosaka nucąc pod nosem dodaję kolejne łyżki ukochanego pesto do ekspresowego makaronu. Już wiem, że zaraz mój żołądek  i ja będziemy szczęśliwi.

Na parapecie przybywa roślin i powstają małe roślinne przedszkola:) Nawet moje książki kucharskie znalazły tu swoje miejsce. Teraz sięgam po nie i w przerwie, kiedy gotuję wodę na makaron.
W kąciku pięknie odnalazł się zydelek ze surowego drewna, zakupiony całkowicie spontanicznie na okazjonalnym, katowickim kiermaszu. Okazał się być wspaniałym kwietnikiem. Teraz jeszcze marzę
o takim okrągłym dywanie z trawy morskiej, takim jaki był w domku letniskowym dziadków, pamiętacie ;)?
Będzie pięknie i nawet zwykła pomidorowa, będzie niezwykle smakować:)


















piątek, 29 lipca 2016

dekoracja idealna

Dla osób, które ciągle lubią coś zmieniać, 
które cały czas poszukują nowych sposobów dekoracji swoich domów. 
Dla tych, którzy szybko się nudzą. Dla przedstawicieli zbieraczy i kolekcjonerów, a zdaję sobie sprawę, że to dosyć liczna grupa i nie ma się co dziwić:)
 Idealna forma dekoracji, którą możemy zmieniać niemal codziennie. Rozbudowywać lub zmniejszać, dodawać jej koloru lub uspokajać. 

Znajdźmy wazony, dzbanki, kubki itp. zapełnijmy je kwiatami tymi zasadzonymi, zebranymi na łące lub zakupionymi po prostu w kwiaciarni. I bawmy się, co kilka dni modyfikujmy. W tym tygodniu postawmy na feerię barw, w następnym wybierzmy samą zieleń. Wciąż poszukujmy nowych okazów i chwalmy się nimi. 

Pamiętając, że warto znaleźć w domu odpowiednie miejsce na nasza małą ekspozycję np. ładna komoda, etażerka, półka ścienna albo zwyczajny parapet. Ważne aby dobrać tło, na którym roślinny będą się pięknie prezentować.

Zdjęcia publikowane za zgodą autorów




Poniżej przykład wielokrotnej modyfikacji danej dekoracji przez : peaches and mint


fotografia: peaches and mint

 fotografia:peaches and mint

fotografia:peaches and mint

sobota, 2 lipca 2016

Romantycznie...


Dzisiaj bardziej romantycznie. Taki nastrój:) 
Zbliżamy się do dnia naszego ślubu i czas zaczął niemiłosiernie przyspieszać.
Z jednej strony powoduje to pewną nerwowość, z drugiej zaczynam się już cieszyć małymi drobiazgami, które udało nam się załatwić. Do tych przyjemnych rzeczy zaliczam zaproszenia. Jedno z nich zostało wyeksponowane na naszej półce i wprowadza do wnętrza odrobinę romantycznego nastroju. Wpłynęło to również na pojawienie się innych dodatków. Moje oczy cieszą  gałązki gipsówki w słoiczku i gablotka z motylem. Swoją drogą warto tu chwilę skupić się na tych delikatnych kwiatach. W konwencji ślubnej gipsówka już dawno wróciła do łask. Ozdabiamy nią kościół, salę weselną, a nawet tworzymy z niej bukiety ślubne i wianki dla panny młodej. Uzyskujemy tym samym niezwykle delikatną wręcz eteryczną dekorację. Kiedyś gipsówka (chociaż niestety ten trend w niektórych miejscach jeszcze nie minął) namiętnie była stosowana przez florystów jako wypełniacz do bukietów (osobiście tego nie znoszę) i przez to niedoceniana przez wielu. Chciałabym aby teraz  powróciła i to nie tylko w kontekście ślubów. Świetnie sprawdzi się w dużym szklanym wazonie zarówno w skandynawskim, jak i minimalistycznym wnętrzu albo w ceramicznym dzbanku w rustykalnej kuchni.







O ślubie, jego planowaniu oraz problemach i radościach z tym związanych zapewne będę jeszcze pisać. Jednak dzisiaj zamierzam cieszyć się słońcem, zajadać arbuza i udać się na długi spacer z narzeczonym, zapominając na chwilę o stresie związanym ze ślubem.
Miłego dnia :)