Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2018

jesienne umilacze

Jesień - lubię w niej delikatne ochłodzenie i nieśmiałe słońce podbijające czerwień liści, szelest podczas spaceru i ciepło szalika w kratę.
Kocham w te dni opatulona w koc, z  kubkiem gorącej herbaty w dłoni, zapadać się w moją kanapę. Ta miękkość zasysa mnie, a ja poddaję jej się z łatwością. Daje mi jawne przyzwolenie na bezwstydne nicnierobienie. Nie ma takich chwil wiele, ale jak już się pojawiają to celebruję je z wielką zawziętością.
Moje mieszkanie też już przygotowuję do jesieni. Wybieram naturalne drewno, rudości i boho poduszki. W długie wieczory powróciłam do plecenia makram i tak powstała moja nowa poduszka.
Cieszę się z tych krótkich chwil i staram się korzystać ze wszystkich słonecznych dni, przecież już za rogiem czai się zima, no ale od czego mamy hygge ;)















wtorek, 21 sierpnia 2018

złote skarpetki i latający dywan

Zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy. Niewinny spacer z psem może wiązać się z kolejną zmianą
w mieszkaniu. Gdy nagle twoim oczom ukaże się on... i już wiesz, że masz tylko chwilę na zorganizowanie pomocy i zabranie go do domu. Zawistne spojrzenia już rzucają w twoja stronę tak samo szaleni przechodnie jak ty. Zarażeni miłością do staroci i odnawiania, gotowi wyrwać ci zdobycz z rąk jeżeli szybko nie zaklepiesz, że to twoje i tylko ty zaopiekujesz się tą meblarską perełką.
A kto się spóźnia ten traci. 
Także mąż choć niechętnie zaoferował swoje mięśnie i przytaszczył mi to cudo do domu, a potem się zaczęło ciągłe szukanie, bo gdzie ma błyszczeć ta perełka. 
Stanęło na przedpokoju. Teraz tylko porządne czyszczenie i leciutkie naprawy. Zdecydowałam się zostawić go w jak najmniej zmienionej formie. Tylko nóżki trzeba było lekko odświeżyć. Szczerze powiedziawszy nie miałam siły na porządne ich naprawianie. Zdecydowałam się, więc na przykrycie uszkodzeń złotą farba w sprayu i tak powstały błyszczące skarpetki. Nawet mąż przyznał, że warto było go taszczyć do domu, bo skubaniec świetnie tu wygląda. 
Zwłaszcza jak wylądował przed nim nasz nowy latający dywan (zakupiony razem z tym z dużego pokoju w TK Maxx).
Bardzo lubię ten nasz retro kącik, Kodi również:)








Trzymajcie się i do następnego :)

czwartek, 7 września 2017

Święta prawda

 - ale ty chcesz mieć taką ścianę jak wszyscy, czy ładną?
- no ładną,
- a no właśnie.

Święta prawda. 
Ten krótki dialog pomiędzy mną a siostrą (i to siostra jest tutaj tą mądrzejszą) to najlepsze odzwierciedlenie rozterek wnętrzarskiej maniaczki, która łatwo może się pogubić w nawale inspiracji. Zapomnieć o tym czego chce, z czym jej dobrze i popaść w pogoń za tym co modne. Siedzimy po uszy zanurzone w czasopismach wnętrzarskich i nałogowo przekopujemy instagramowe inspiracje.
Od ich natłoku można się pogubić, na chwilę stracić z oczu nasz cel. To w jakim wnętrzu chcemy żyć, jakimi przedmiotami i kolorami się otaczać, w czym najlepiej się czujemy. Czy nasza ściana naprawdę musi mieć odcień zieleni widoczny na wszystkich instagramowych profilach, czy może zostać przy żywszym, jaśniejszym kolorze, skoro czujemy się z nim bardzo dobrze.


 To co oglądamy, czym się inspirujemy nas kształtuje, kieruje naszymi decyzjami
i bardzo dobrze. Dzięki temu jesteśmy odważniejsi, bardziej kreatywni
i wprowadzamy do naszych polskich bloków więcej polotu i świeżości. Ale co jeżeli, inspiracja staje się wiernym kopiowaniem, kiedy kreatywność zaczyna być zwyczajnym powielaniem wzorca?
Granica jest bardzo cienka. 


Zanim zrobisz domową rewolucję prześpij się ze swoim nowym, szalonym pomysłem, który urodził się w twojej głowie pod wpływem genialnego zdjęcia w czasopiśmie. Może za parę dni ta zmiana nie będzie już taka nęcąca. Wiem jakie to trudne, bo sama jestem w gorącej wodzie kąpana, ale ta zasada naprawdę się sprawdza i warto się trochę wysilić. 



Mój salon, a właściwie lepiej się czuję nazywając go po prostu dużym pokojem, to wypadkowa wielu składowych. Tego co miałam już przed przeprowadzką, tego co upolowałam na serwisach internetowych i zwyczajnie tego na co było mnie stać. Całość ładnie łączy biel i kolor w dodatkach.
I tutaj biję się w pierś, bo jestem świadoma tego, że i u mnie można z łatwością dopatrzeć się powielanych wzorców. Najprostszy przykład: ikeowa poduszka, którą wdziałam już na milionach zdjęć, ale ją akurat uwielbiam i mam w nosie to, że nie wykazuję się tutaj jakąś wielką oryginalnością. Bliski mojemu sercu jest też modny ostatnio styl modern boho. W pokrewnych mu stylach zakochana jestem tak naprawdę już od wielu lat, ale wcześniej nie miałam odwagi wprowadzać ich do swojego wnętrza. Teraz zaczynam pomału przemycać delikatne, lecz charakterystyczne akcenty.
Także śmiało się inspiruję , ale równocześnie staram się zachować przy tym zdrową równowagę. Utrzymać w tym wszystkim siebie.
Reasumując ściana zostanie bez zmian:)

A teraz kończę ten mój wywód i po prostu zapraszam was na spacer po moim dużym pokoju.
















sobota, 26 marca 2016

krzesła gięte- lista marzeń

Tak to sobie wyobrażam: drewniany (dąb lub orzech), rozkładany stół. O pięknym ciepłym odcieniu.
Chyba bardziej prostokątny niż okrągły, bo przy takim wymarzone krzesła maja jeszcze piękniej podkreślone kształty. Koniecznie rozkładany, aby zmieścić minimum 6 osób:)
A przy nim zbieranina krzeseł. Lecz królują wymarzone krzesła gięte.
Nie kupione, o nie tak łatwo być nie może. Znalezione u kogoś na strychu lub uratowane przed wyrzuceniem, czy odkupione za grosze i własnoręcznie odrestaurowane.
Część zostaje w naturalnym kolorze, a niektóre pomalowane na kolor butelkowej zieleni, albo nie,
na atramentowy i błękitny.

Będzie pięknie:)
tylko kiedy...

Dla tych, którzy wolą kupić, niż z utęsknieniem miesiącami szukać (chociaż uważam, że warto) podaje link do istniejącej już ponad 130 lat fabryki mebli giętych w Radomsku:)
Tam znajdziecie swoje wymarzone krzesła.
Tutaj serdecznie pozdrawiam mojego dziadka, który pochodzi z Radomska i zawsze z dużą nostalgią wspomina to miasto:)



Marble table and Thonet wooden chairs.:

dining bench:

Green Bentwood Chairs, white kitchen, mixed chairs, wood table:

The Most Inspiring Small Dining Spaces via @domainehome:

black cafe chairs, trestle table:

bright kitchen nook:

piątek, 5 lutego 2016

ale szafa...

Ma być pojemna, ale też zgrabna. Ustawna i ładna. 
Musi pasować do całości i służyć na wiele lat.
Najlepiej niech jej pojemność zwiększa się wraz ze wzrostem liczby ubrań i torebek oczywiście :)

Szafa idealna. Trudno ją znaleźć. 
Moja  (IKEA) spełnia kilka warunków, jest ładna- cieszy oko, pasuje do wystroju wnętrza teraz, 
ale i łatwo ją dopasować do innych, możliwych w przyszłości stylizacji. Jest bardzo zgrabna, ale niestety troszkę już się w niej nie mieszczę, więc mój kąt garderobiany powiększony został o komodę (tak również IKEA). 

Jednak to co dla mnie najważniejsze, nie dzielę jej z partnerem :)
Wszystkim kobietom, które muszą dzielić szafę ze swoim mężczyzną,  a on podobnie jak mój lubi artystyczny nieład - nie to zbyt łagodne określenie,  lubi efekt wybuchu bomby nuklearnej (tak lepiej)
SZCZERZE WSPÓŁCZUJĘ :)

Ale przecież chyba za to ich kochamy, no nie :)
Zostawmy już Panów w spokoju i wróćmy do szaf.

Znalezienie tej jedynej, nie jest łatwe i nietrudno tu o pomyłkę, na szczęście zawsze możemy spróbować coś ulepszyć. Problem za małej liczby półek rozwiązać mogą  te materiałowe, które zawieszamy na drążku szafy, jak np. SKUBB (IKEA). Mała pojemność to już większy problem, ale w niektórych sklepach możemy dokupić tzw. nadstawki, albo po prostu wykorzystać górę szafy i ustawić tam ozdobne kartonowe pudła  (dobrze sprawdzą się w przechowywaniu zimowych swetrów latem i odwrotnie). Ja dzięki temu, że miałam jeszcze wolne miejsce w pokoju zdecydowałam się dokupić komodę, jednak aby nie tworzyć nudnych zestawów wybrałam inny kolor. Ponadczasowość mebla to najtrudniejsza sprawa. Dlatego kupując szafę o dużych gabarytach, wybierzmy te proste w formie (najlepiej w jasnym kolorze - łatwiej ją dopasować do zmieniającego się z czasem wystroju). Kolor z czasem można próbować zmienić, za pomocą farby lub samoprzylepnej okleiny.

Kupując tak duży i dominujący w pokoju mebel trzeba wziąć pod uwagę wiele rzeczy, jednak im więcej czasu poświęcimy na analizę tego czego tak naprawdę potrzebujemy, tym mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia błędu :)







piątek, 29 stycznia 2016

Słyszeć tylko szum fal...

Mieszkać nad morzem... ach jak bym chciała,
 wdychać jod na co dzień, zbierać kamienie i wystawiając buzię do słońca, 
walczyć z włosami rozwianymi przez silny wiatr.

Zrobiło się sentymentalnie, a to wszystko za sprawą zdjęć mebli marki Oliver Furniture.
 To skandynawska marka produkująca meble w stylu New Nordic, które tworzą we wnętrzu spokojny, nadmorski klimat.
Piękna czysta forma, prostota, ale nie nuda.
Szczególnie duży plus dla nich za przepiękne mebelki dla dzieci i zachwycające wręcz witryny (o cenę nie pytajcie- obecnie jest poza moim zasięgiem, ale zacznę grać w Lotto) .
 Jedna z ich witryn wskoczyła na moją listę marzeń :)

A w te wakacje chyba wygra morze :)

Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside adult collection
moja wymarzona ;)

Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside adult collection
Gallery / Seaside adult collection

Gallery / Seaside kids collection


Gallery / Seaside kids collection

Gallery / Seaside kids collection

Gallery / Seaside kids collection

Gallery / Seaside kids collection

Zachęcam aby zajrzeć do ich katalogu