Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sypialnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sypialnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2018

ćma nad głową - czyli zapraszam do sypialni

U mnie znowu zaroiło się od robactwa. Mój mąż, chociaż to prezent od niego, nie może
już na nie patrzeć. Ćmy, chrząszcze i inne cudowne brzydale będą mu się po nocach śniły, a ja się zachwycam i chwalę. Plansza z wydrukiem na płótnie i cudownymi listewkami ze sklejki, pięknie prezentuje się na zielonej ścianie. Sypialnia staje się coraz przytulniejsza. Lubię w niej odpoczywać. Razem z małym wylegujemy się na łóżku i czytamy książki, no przynajmniej ja czytam, a ten drugi z miłością wielką w oczach mi się przygląda.
Ukochane rośliny, miękkie tkaniny, pamiątki i piękne przedmioty, a wśród nich koszyk, który osłania najzwyklejszy, szklany wazon i eksponuje odurzające zapachem piwonie. To zdobycz z Tigera, w którym polowałam na podpatrzone u stylerecital.com lustro. Polowanie zakończyło się fiaskiem, ale na szczęście wypatrzony koszyk trochę mi to zrekompensował. Trzeba przyznać, że świetnie prezentuje się w naszym mieszkaniu.
Tak jak zapowiadałam pojawił się również drugi kapelusz na ścianie i w te wakacje pojedzie zwiedzać ze mną polskie wybrzeże. Mam nadzieję, że z tych naszych wojaży wróci w całości, ze mną nie jest to wcale takie oczywiste. Jednak to w wakacje, a teraz pozostaje nam dobra książka, wygodne łóżko i cudowne robale na ścianie;)














sobota, 9 grudnia 2017

generalnie jest okey

Wszystko naraz.
 Nie wiem co mi się ostatnio dzieje, ale podejmuję się zbyt wielu działań w jednym czasie i trochę się pogubiłam. Na szczęście wzięłam głęboki oddech i pomału wychodzę z tego chaosu. 
Szafki w przedpokoju skończone, stolik zeszlifowany w 50 % (tutaj duże ograniczenie stanowi dla mnie czas i sąsiedzi, dlatego nie hałasuję dłużej niż 30 minut dziennie) makrama skończona dzisiaj  rano. Moje dwie pierwsze makramy znalazły nowy dom i zrobiło mi się miejsce na kolejne makramowe szaleństwa ;)
Już  niedługo pokażę wam efekty mojego szaleństwa, ale teraz złoty detal, który znalazł się
w naszej sypialni, bo generalnie jest okey:)




poniedziałek, 24 lipca 2017

poszukiwanie ideału.

Często, bardzo często wręcz, muszę korzystać z półśrodków. Kombinować i szukać okazji. 
Marzą mi się piękne stylizacje w domu, które podziwiam w czasopismach oraz zagranicznej
 i polskiej blogosferze. Niestety wielka kariera i ogromna gotówka jeszcze przede mną;) teraz mam pracę, którą kocham i cieszy mnie to. Jednak to co podoba mi się najbardziej zazwyczaj sporo kosztuje, więc kiedy gonię za ideałem wykorzystując półśrodki i odkrywając drzemiące we mnie potencjały artystyczne, czasami zwyczajnie coś się nie udaje albo nie do końca mnie satysfakcjonuje. Tak się dzieje, kiedy zamiast po prostu pójść i kupić to co nam się zwyczajnie podoba, próbujemy znaleźć coś podobnego w dużo niższej cenie albo porywamy się na diy.

Jednak przyznam wam się szczerze, że dla mnie jest to o wiele atrakcyjniejsze
i przynosi zdecydowanie więcej radości, a przede wszystkim zazwyczaj podczas poszukiwania ideału znajduję nowe, ciekawsze dla mnie rozwiązania.  


Przykładowo zmieniam kolor ściany, decyduję się na odważną zieleń i chociaż marzy mi się tak naprawdę piękny i głęboki jej odcień, to wychodzi coś zdecydowanie żywszego. Nie załamuję się tylko zaczynam zabawę w dekorowanie. Szukam rozwiązań, które trochę uszlachetnią wystrój pokoju. Kupuję poduszki o głębokim kolorze granatu, grafitowy pled, szukam luster i stawiam na rośliny.




Do tego marmurowy plakat, zrobiony z papieru prezentowego. 


Przez to dla mnie żaden pokój nigdy nie jest skończony, bo zawsze można jeszcze coś ulepszyć, poprawić. A granat, marmur i kaktusy pomału przechodzą z sypialni do dużego pokoju i tu już widzę ich piękne połączenie z różem i złotem:)







W sypialni mam jeszcze dużo pracy, ale już widzę w wyobraźni efekt końcowy. Połączenie urban jungle w wersji łagodnej z odrobiną szyku. Będzie pięknie, a jak nie będzie to znowu coś zmienię. 
W końcu chodzi o to, żeby się tym bawić.

PS zostały mi jeszcze kupony o wartości 50 zł na zakupy na stronie uwalls. Jeżeli jesteście zainteresowani napiszcie na wymarzonemieszkanie1@gmail.com

poniedziałek, 19 czerwca 2017

odnowa

W końcu musiało to kiedyś nastąpić. Dojrzewało we mnie powoli, ale ostatnio zaczęło już wrzeć
i wiedziałam, że wkrótce wykipi albo co gorsza wybuchnie. No i wybuchło. Eksplodowałam, nie mogłam już dłużej wytrzymać. Dwa lata prób, poszukiwań. Nie potrafię, no niestety nie umiem, noga ze mnie jeżeli chodzi o te sprawy.
Czerwień to nie mój kolor i choć uważam go za piękny, nie umiem się z nim obchodzić. Nic mi do niego nie pasuje. Próbowałam z bielą i z szarością, niby ładnie, ale to nie to. Myślałam też o boho, ale się nie odważyłam. Wreszcie po długich dyskusjach udało mi się przekonać męża, że może czas na zmiany. To nie tak, że mój mąż jak dyktator mi czegoś zabrania, coś narzuca.
Nie, dekoruję i urządzam dom jak tylko chcę, ale ta ściana to była jedyna rzecz o której sam zadecydował, a ja i tak chciałam to zmienić. Wiem straszna ze mnie żona;)
Także pewnego dnia, z duszą na ramieniu zapytałam go o to jaki kolor wybrałby w zastępstwie za jego ukochaną czerwień. Jakie było moje zdziwienie i ekscytacja zarazem kiedy usłyszałam...
muszę to przeliterować, bo długo to do mnie nie docierało (to ze szczęścia). Także wyobraźcie to sobie, jak na zwolnionym filmie, on wypowiada to słowo, a mnie powoli szczęka opada, a źrenice zaczynają się rozszerzać:
Z-I-E-L-O-N-Y.
Nie mogłam w to uwierzyć!!!


Machina ruszyła, żeby tylko nie zdążył się rozmyślić. W piątek po pracy, mając 25 minut między autobusami wpadłam do sklepu jak burza, wybrałam kolor o jakże kuszącej nazwie butelkowy adamaszek i popędziłam malować. Do wieczora ściana była gotowa. Jak mąż wrócił z pracy to po czerwonym nie było już śladu:)
Jak człowiek czegoś bardzo chce to nie ma na niego mocnych. Do tej pory się zastanawiam jak ja to łóżko przesunęłam, a tą szafę i materac? Przecież to waży tyle co dorosły słoń:)
Teraz dostałam wiatr w żagle i dekoruję. Tu granatowa poducha, tam grafitowy pled
i rośliny, dużo roślin. Sypialnia jeszcze nie jest gotowa, ale już czuję się w niej dużo lepiej
i o dziwo mąż też stwierdził, że taka mu się bardziej podoba. To nic, że odcień zieleni nie wyszedł taki jak chciałam (mógłby być bardziej szlachetny) i tak mi się bardzo podoba. Teraz to się będzie działo. Planuję powiesić grafiki roślin, znalazłam nawet fajne, darmowe, do druku, więc to tylko kwestia czasu. Dokupię jeszcze jakieś fajne rośliny i może dywanik z trawy morskiej i lusterko
w wiklinowej ramie, ach i jeszcze abażur lampki nocnej chcę zmienić, ale to wszystko powoli,
 mamy czas:)










granatowe poduszki IKEA
pled PEPCO
plakat (ozdobny papier do pakownia) TK Maxx

poniedziałek, 27 marca 2017

potrzeba zmiany

Powoli udaje mi się przekształcać swoją przestrzeń w najbardziej dla mnie komfortową, estetyczną 
i wymarzoną. Dokonuję ciągłych ulepszeń, poprawiam, dokupuję, poszukuję...
Ciągle mogę coś ulepszać, w tym tkwi cały sekret i bardzo mnie to cieszy.  

Nadeszła już wiosna i coraz silniej zaczynam odczuwać potrzebę jakiejś zmiany.
Ostatnio przebrnęłam przez odświeżenie łazienki, która najdłużej pozostała nietknięta i drażniła mnie codziennie swoją beżowo-pomarańczową kolorystyką, ale to już na szczęście za nami.
Teraz coraz częściej spoglądam w stronę sypialni. Przyznam szczerze, że nie jestem z niej zadowolona. Pisałam wam o tym już wcześniej (klik) i szukałam jakiś rozwiązań.
Czerwona ściana za naszym łóżkiem utrudnia mi urządzenie tego pokoju. Niby jest ładnie, mąż ją bardzo lubi, goście też chwalą, ale ja ciągle czuję, że coś mi tu nie gra...

Zaproponowane przeze mnie przemalowanie jej na inny kolor nie spotkało się z dużym entuzjazmem męża, więc pomyślałam, że może jeżeli znajdę tapetę o ciekawym wzorze to szybciej zgodzi się  na zmiany. 

Przeglądając sieć i oferty sklepów internetowych znalazłam parę ciekawych propozycji:

tapeta z przestrzennym wzorem 3D (droższa, ale niezwykle efektowna)
 doda sypialni miękkości i przytulności, no i ten piękny błękit (ostatnio razem z zielonym to mój kolor numer jeden),
 

a może bardziej orientalny klimat,
 
klik 

czy urok starej kamienicy,
 
 klik

a gdyby tak delikatniej,
 piórka mnie zachwyciły, dodadzą delikatności i miękkości,
 
klik 

brzozowy lasek w sypialni... proszę bardzo,

a może coś z dodatkiem modnej zieleni

klik


klik

na koniec spełnienie marzeń z dzieciństwa czyli - sypiając w chmurach,

Wybór na tapetuj.pl jest ogromny i trudno się zdecydować,
mnie chyba najbardziej kuszą pióra i chmury, mąż z pewnością przychylniej popatrzy na odważny wzór 3d,
a wy którą wybieracie?

pozdrawiam serdecznie Jagoda.

Post powstał przy współpracy z  tapetuj.pl

sobota, 30 kwietnia 2016

Niebieski

Jakiś czas temu rozpoczęliśmy cykl miejskie inspiracje i pierwszym miastem była Lizbona.
Pisałam wówczas pod jak wielkim wrażeniem jestem wzorzystych kafli, które  znajdziemy w tym mieście wszędzie. Pozostając nad nimi w zachwycie, zaczęłam instynktownie wybierać rzeczy, które w przynajmniej minimalnym stopniu oddają ich charakter. I chociaż wcale nie są z Portugalii, to pięknie pasują do mojego mieszkania, a błękitna poduszka spowodowała, że nawet czerwona ściana w sypialni, przy której obstaje mój narzeczony (pisałam o tym tutaj) tak bardzo mi nie przeszkadza. Dostrzegłam również jak pięknym jest połączenie barw czerwonego i błękitu, może to właśnie będzie mój patent na naszą sypialnię :)

Talerzyk i kubek kupiłam w TK Maxx (19 zł), poduszka jest z Pepco (19 zł) i jak zwykle trzymałam się zasady: kupuję rzeczy ładne za niewielkie pieniądze. Wolę jednak, aby po takich zakupach większa część wypłaty zawsze zostawała w moim portfelu:)








Życzę Wszystkim udanej majówki:)
Pozdrawiam J.