Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duży pokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duży pokój. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2018

czerwcowa sukienka

Nie szata zdobi człowieka.
Prawda, ale wnętrze zdobi już jak najbardziej. Ostatnio coraz częściej spotykam w sieci zdjęcia,
 w których jako element dekoracyjny w pomieszczeniu występują właśnie wyjątkowe, ciekawe, barwne ubrania. Najczęściej sukienki, gdyż wiążą się również z jakąś tęsknotą za tym co ultrakobiece, piękne w sposób oczywisty. Dodają nutkę romantyzmu.
U mnie tak na chwilę, bardziej w formie eksperymentu, pojawiła się bawełniana, letnia sukienka. Nowa, a już ukochana. Uważam, że pięknie wygląda w otoczeniu moich koszy i roślin. Nie będzie tu wisieć zbyt długo, gdyż ją akurat zdecydowanie wolę nosić niż podziwiać, ale sama mam w szafie takie cuda, których jeszcze nigdy nie włożyłam (chyba każda kobieta ma takie skarby) i może trzeba rozważyć ich wyeksponowanie. Kapelusze już wiszą :) Co będzie następne...














środa, 24 stycznia 2018

rozjaśniam

Jakoś tak ostatnio wzięło mnie na metamorfozy i każda zmierza tylko w jedną stronę, a mianowicie rozjaśniam. Wszystko co ciemne i smutne chcę przemalować. I tak ofiarą moich silnych pragnień rozweselania świata padł teraz stolik kawowy. Jego historię chyba wam już opisywałam, oczywiście został upolowany i odrestaurowany. Do tej pory pamiętam jego zapach, niebrzydki, ale jednoznacznie kojarzący się z zakrystią. Kadzidło i te sprawy. Został wówczas porządnie zeszlifowany i pomalowany na ciemny odcień (rustykalny dąb). Sprawdzał się u mnie długo, ale ostatnio biedaczek stale przyciągał mój wzrok i znowu poczuł szorstkość szlifierki. Po wielu, wielu, wielu godzinach szlifowania
i wyrzucania sobie, że jak zwykle się wkopałam i po co mi to było (brzydkie słowa z grzeczności pominę) delikatnie go przetarłam białą bejcą i polakierowałam z połyskiem. Teraz lepiej pasuje do ukochanego kilimu.
Na poniższych zdjęciach zauważycie jeszcze dwa silnie przyciągające wzrok elementy.
Pierwszy to futrzana poduszka, tak jest różowa. To przejaw mojego nowego zaburzenia. Ciężko mi się do tego przyznać, ale na nowo pokochałam róż. Boję się, że wpadnę w maleńką obsesję, no ale będziemy się martwić później.
Drugi przyciągający wzrok element to mój psiak Kodi Kodiński. Naprawdę nie chciałam, żeby był na prawie każdym zdjęciu, ale nie da się go wykurzyć. Chłopak kocha aparat i marzy mu się wielka kariera w mediach społecznościowych;) Musicie mu wybaczyć to parcie na szkło.

Co myślicie o tej przemianie?