Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urban jungle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urban jungle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2018

jesienne umilacze

Jesień - lubię w niej delikatne ochłodzenie i nieśmiałe słońce podbijające czerwień liści, szelest podczas spaceru i ciepło szalika w kratę.
Kocham w te dni opatulona w koc, z  kubkiem gorącej herbaty w dłoni, zapadać się w moją kanapę. Ta miękkość zasysa mnie, a ja poddaję jej się z łatwością. Daje mi jawne przyzwolenie na bezwstydne nicnierobienie. Nie ma takich chwil wiele, ale jak już się pojawiają to celebruję je z wielką zawziętością.
Moje mieszkanie też już przygotowuję do jesieni. Wybieram naturalne drewno, rudości i boho poduszki. W długie wieczory powróciłam do plecenia makram i tak powstała moja nowa poduszka.
Cieszę się z tych krótkich chwil i staram się korzystać ze wszystkich słonecznych dni, przecież już za rogiem czai się zima, no ale od czego mamy hygge ;)















czwartek, 19 kwietnia 2018

high level

Ciepłe promienie słońca, bawiące się na podwórku dzieci, zieleń liści ... WIOSNA. 
Długo na nią czekaliśmy, ale pięknie nam się za tę cierpliwość odpłaca. 
Zupełnie inaczej teraz człowiek się czuje, mogę wstawać jak skowronek i uśmiechać się od ucha do ucha, bo uchylę okno i słyszę ptasie serenady, jest cudownie. Wiem, że atmosfera wiosny, kiedy wszystko się odradza, rozkwita i budzi do życia powoduje u wielu z was chęć wprowadzania do swoich domów mniejszych lub większych zmian. Czas remontów w rozkwicie, ale ja was dzisiaj chciałam zachęcić do czegoś zupełnie innego. Proponuję wszystkim roślinnym maniaczkom
i maniakom, a wiem jak jest nas wielu, wejście na wyższy level. Mamy kwiecień i to jest bardzo dobry czas na rozpoczęcie tego wyzwania. Chcę was zachęcić, aby w tym roku wasze balkony były pełne kwiatów, ale wyhodowanych od nasionka samodzielnie przez was. Czyli nie jedziemy na rynek czy do sklepu ogrodniczego po gotowe sadzonki, tylko rozglądamy się za nasionami, a uwierzcie mi to nie jest teraz trudne, można je dostać wszędzie. Wybieramy sobie rośliny dopasowane do warunków panujących na naszym balkonie i zwracamy uwagę na czas siania i kwitnienia. Komponujemy je tak abyśmy mogli cieszyć się całe lato kwiatami. Ja na swój balkon w tym roku wybrałam nemezje, groszek kwitnący, bratki, maciejkę oraz gipsówkę i nie mogę się już doczekać kiedy to wszytko zacznie kwitnąć. Nasiona już wykiełkowały! Cały balkon zastawiłam doniczkami, mam nadzieję, że nie dobierze mi się do tego mały (psiak), bo on też ma w sobie żyłkę ogrodnika, jednak jego zabiegi pielęgnacyjne kończą się zwykle tragicznie dla roślin:)

To kto podejmuje wyzwanie i przechodzi na wyższy level?
Czekam na wasze komentarze i zdjęcia kiełkujących nasionek na fb.
Trzymam za was kciuki i obiecuję za jakiś czas pokazać wam jakie mam sukcesy, porażek nie przewiduję ;)

A teraz mała porcja zdjęć sprzed kilku dni i powiem wam, że teraz wyglądają  już inaczej:)
Także muszę szybko szykować kolejną fotorelację.






niedziela, 8 kwietnia 2018

dajcie mi 10 minut

Dziesięć minut ciszy.
 Potrzebuję tylko dziesięciu minut. Naprawdę nie żądam więcej.
Jedynym dźwiękiem jest bulgocząca w kawiarce kawa.
 Zapach kawy i ciche szemranie w dzbanuszku, spokój. Naprawdę na to zasłużyłam.
Celebrowanie chwili, przelewanie ciemnego, smolistego napoju do ukochanego kubka i chwila relaksu. Te dziesięć minut to niedużo, ale nie jestem zachłanna, tyle mi wystarczy.
Dajcie mi tylko chwilę ciszy i pozwólcie smakować.





poniedziałek, 12 marca 2018

moje boho ciągoty

Ogarnia mnie coraz większa ekscytacja, kiedy obserwuję częściej pojawiające się posty 
w blogosferze, artykuły w czasopismach, inspiracje na instagramie i pintereście odnoszące się
w mniejszym bądź większym stopniu do stylu boho. Obecnie nawet bardziej do tzw. stylu modern boho, który wynika ze sprytnego połączenia stylu scandi, nowoczesnego oraz bohemian
z motywami ekologicznymi i etnicznymi. Jak dla mnie to mieszanka wybuchowa, idealna do polskich wnętrz, dla wszystkich tych, którzy są już znużeni bielą, szarością i czernią. Sama powoli wprowadzam ten styl do swojego mieszkania, poprzez wiklinowe kosze, tkaniny, naturalne materiały, ukochane makramy i ogromną ilość roślin. Kolorowy kilim na podłodze to był wyraźny ruch w tę stronę, marzy mi się jeszcze wiklinowe krzesło, ale ciągle na nie poluję.
Jeżeli również i wy chcecie wprowadzić niewielkie zmiany do swoich wnętrz, zrobić to niedużym kosztem, ale w sposób wyraźnie zmierzający w innym kierunku, to właśnie modern boho jest dla was.
Wiele elementów które możecie wykonać własnoręcznie, naturalnych tkanin, prostych, tanich często trików i gadżetów spowoduje, że wasze dotychczasowe wnętrze się odmieni, nabierze innego charakteru. Każdy styl z czasem nam się nudzi, wcale nie musimy być mu wierni przez całe życie, to jest właśnie podstawa zabawy w urządzanie. Do tego zawsze będę was zachęcać.


Jakie elementy powinniśmy zastosować w swoim mieszkaniu, aby delikatnie poczuć klimat boho?
Przede wszystkim to łatwo dostępne obecnie (ostatnio widziałam stosunkowo tanie w kik) kosze wiklinowe. Kupujcie je w dużych ilościach. Niech pojawią się na podłodze w formie większych koszy, jako osłonki na doniczki, czy też nawet w formie mis powieszone na ścianie jako dekoracja.
Kolejny element to wzorzyste poduchy z chwostami i frędzlami. W naturalnych kolorach, bądź
w wersji dla odważnych pełne kontrastowych barw. 
Następny krok, jakże korzystny dla naszego zdrowia, wnętrza i stylu to rośliny. Wszyscy pokochali ten trend, nawet osoby które nie interesują się specjalnie dekoracją wnętrz, zdążyły już się zorientować, że nastała era roślin. Powracamy do tego co było kiedyś, poszukujemy wiklinowych stojaków i wieszamy paprocie w makramowych kwietnikach.
Makramy właśnie, które możemy zrobić sami, jeżeli tylko mamy ten zapał i odrobinę zdolności manualnych albo za mniejsze, bądź większe pieniądze kupić w internecie, są bardzo wyrazistym akcentem stylu boho. 


U siebie postawiłam również na wspomniany wyżej wzorzysty kilim na podłodze. Nie musimy jednak decydować się na tak mocny akcent, równie dobrze sprawdzą się tutaj puszyste, jasne dywany lub sztuczne futerka.


 Bardzo ważne jest również to aby w naszym mieszkaniu nie pozostawały gołe ściany. Oczywiście nie musimy wieszać od razu obrazów od jednego do drugiego brzegu ściany. Nie jest to konieczne, ale całkowicie puste ściany w tym stylu są niedopuszczalne. Makramy, wiszące kwietniki, lustra albo fajne grafiki to ważny element składowy modern bohemian.
Kolory w stylu boho, jak najbardziej. W formie akcentów: wzorzystych poduch, tkanin, grafik albo jednej, dwóch ścian w mocniejszym kolorze. Obserwacja profili instagramowych, proponowanych przez wnętrzarskie czasopisma sesji daje nam przekonanie, że obecnie najbardziej w tym stylu preferowane są jasne białe ściany i poprzez dodatki wprowadzany kolor.




Poprzez dodatki właśnie powoli tworzymy nowy styl naszego wnętrza. Dlatego idealnie się to wpisuje w próbę przemiany stylu scandi. W tym przypadku w modern boho.
To nieskomplikowana, prosta droga. Osoby, które urządziły swoje mieszkania w stylu skandynawskim mają jasne wnętrza, jasne meble i delikatne dodatki, wówczas wystarczy dodać tylko kilka charakterystycznych, wymienianych wcześniej elementów i mamy nowy styl naszego wnętrza.
I możemy się bawić dalej w urządzanie:)



niedziela, 4 marca 2018

Tadź Mahal

Pokażę wam dzisiaj moją kolejną makramę. Nie jest zupełnie nowa, ale to jej debiut na blogu. Powstała jak zawsze spontanicznie i zajęła centralne miejsce w mieszkaniu. Nie potrafię wybrać ulubionej makramy, więc tą która jest stale eksponowana w naszym dużym pokoju wybraliśmy
w drodze głosowania, w którym udział wzięło kilka osób z rodziny.
Nazwałam ja Tadź Mahal gdyż kojarzy mi się ze zdobieniami i kopułami mauzoleum. Lubię ją bardzo. Jest delikatniejsza od pozostałych i ładnie wpisuje się w wystrój mieszkania, który jak na razie bardzo delikatnie, ale ciągle zmierza w stronę boho.

Jestem bardzo ciekawa waszych opinii.
Czy czujecie klimat boho?
Czy śmiało powiesilibyście makramę w swoim domu?
Czekam na Wasze komentarze i szykuję już kolejny post:)







czwartek, 4 stycznia 2018

w przedpokoju

To wizytówka mieszkania, każdy widzi to pomieszczenie jako pierwsze i tak naprawdę jest,
a przynajmniej być powinno zapowiedzią tego co czeka nas dalej. Chciałabym żeby i mój był spójny
z resztą mieszkania, ale przez długi czas był moją zmorą.
Przedpokój czyli zazwyczaj ciemna, wąska kiszka pełna szaf i pawlaczy.
Mój pasuje do powyższego opisu, chociaż i gorsze widziałam, takie w których buty zmieniamy pojedynczo, bo cztery nogi to już o dwie za dużo na tę przestrzeń.
U mnie to nawet i cztery osoby mogą sobie wiązać sznurówki, więc w sumie na co ja narzekam?!
Oj ja niewdzięczna.
Ostatnio poczyniłam małe kroki, dzięki którym ten potworek troszeczkę bardziej pasuje do reszty.
Przemalowałam szafkę na buty z czarnej na szaro-zieloną i już się jakoś jaśniej i milej zrobiło. Teraz na ścianie powiesiłam przecudnej urody kwietniki wykonane przez moją siostrę, tak i ją zaraziłam makramowym szaleństwem, swoją drogą rozprzestrzenia się to szybciej niż zeszłoroczna jelitówka;)
W kwietnikach pojawił się kaktus (oczywiście) i aloes. Światła w  przedpokoju niewiele, ale te wiszą na wprost drzwi do dużego pokoju i dzięki temu dają radę. Kwietniki byłyby idealną kropką nad
i wieńczącą moją pracę, ale tak naprawdę do pełnej satysfakcji jeszcze mi daleko.
Na liście rzeczy do zrobienia jest np. szafa na kurtki. To jakaś straszna zołza jest, no uwzięła się na mnie i koniec. Nie dość, że to brzydkie to jeszcze bardzo złośliwe. Drzwi się wiecznie zacinały,
a ostatnio kiedy się z nią siłuję to wypadają.
Klosz lampy też mógłby być bardziej efektowny, coś dekoratorsko ambitniejszego by się przydało,
no i może fajny plakat, bo kolejna makrama to już świadczyłaby o jakimś zaburzeniu, co nie?
A może nie? ;)








środa, 27 grudnia 2017

Ćma

Już po świętach:)
Ja moje spędziłam bardzo owocnie, gdyż nie tylko spotkałam się z najbliższymi i zjadłam mnóstwo pyszności, co teraz trochę odpokutuję, ale również zebrałam siły i znalazłam czas na moje małe makramowe co nieco:)
W pierwszy dzień świąt kiedy jeszcze wszyscy smacznie spali poczułam silną potrzebę tworzenia, także zapas sznura w domu i kolekcja zbieranych na spacerze badyli, przydała się w nagłym ataku niepohamowanej kreatywności.
Kiedy tworzę moje makramy, nie mam żadnego planu co do efektu końcowego. Wzory układam spontanicznie, dobierając je na bieżąco. Dlatego czasem, jak i w tym przypadku, dopiero po kilku ostatnich dotknięciach, dostrzegam makramę jako całość i nieraz jestem mocno zaskoczona efektem końcowym. Nazwanie makramy nie sprawia mi wówczas żadnego problemu. Pod koniec dnia ćma sama ukazała się moim oczom.
Co o niej myślicie?







sobota, 26 sierpnia 2017

Chyba mi palma odbiła

Odbiła mi palma, mam fioła, totalnego bzika, jestem całkowicie
zakręcona na punkcie... roślin.

Codziennie namiętnie oglądam urban jungle i się zachwycam. Wieczorem nie mogę zasnąć, bo gdy zamykam oczy to pod powiekami majaczą mi liście bananowca. Marzę o kolejnych roślinach
i wiszących kwietnikach. 


Jeszcze nigdy tak absolutnie nie wsiąknęłam w jakąś wnętrzarską modę. Dlaczego tym razem jest inaczej? Bo rośliny w domu to samo dobro. Oczyszczają powietrze, wpływają na nas kojąco, sprawiają, że wnętrza stają się przytulne, a do tego ich pielęgnacja i uprawa to prawdziwa frajda. Nic tak bardzo nie cieszy jak roślina wyhodowana od nasionka, ewentualnie sadzonki.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie polowała na okazje i tak ostatnio trafiłam na palmę kokosową za 29 zł (Kaufland).
Pięknie wygląda w pokoju, dla mnie stanowi jakby jego dopełnienie. 
Jednak to jeszcze nie koniec, przecież muszę upolować bananowca ;) i jeszcze chciałabym te piękne wiszące kuleczki, czyli starca i pileę i figowca i ... wiele innych.
Ach:)






pozdrawiam J.