piątek, 7 lipca 2017

obrazy z dzieciństwa i KONKURS!


Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, biegającą cały dzień po dworze i ciągnącą  za sobą na sznurku gumowego psa, kiedy kopałam jeszcze dziury w ziemi i budowałam domki dla misiów,
a zanim zaczęłam słuchać Spice Girls, wieszać plakaty z Nickiem Carterem i razem z kolegą prowadzić wykopaliska archeologiczne w poszukiwaniu pochowanego rok wcześniej chomika, miałam w pokoju fototapetę. Przedstawiała las pełen zwierząt. Była piękna, bardzo kolorowa. Do tej pory wyraźnie pamiętam narysowanego, rudego lisa. Ten obraz silnie zakorzenił się w mojej pamięci. Też tak macie, że pamiętacie konkretną ilustrację z książki jakiś plakat, rysunek? Po latach zauważacie
w antykwariacie książkę z dzieciństwa i z zachwytem przewracacie strona po stronie, prawie krzycząc: Oooo pamiętam ten rysunek, godzinami się w niego wpatrywałam!
Oglądacie stare zdjęcia z dzieciństwa i gdzieś na drugim planie w tle dostrzegacie obraz, plakat, tapetę w ukochany wzór i już się łezka w oku kręci.
To były dobre czasy:) 

Zauważyłam, że obecne pokoiki dziecięce coraz częściej utrzymane w skandynawskich klimatach, cieszą mamy, ale czy równie mocno cieszą dzieci? Gubimy gdzieś kolor i radość w tych pokoikach.
A może by tak chociaż na jednej ścianie zamiast modnej szarości pojawiła się piękna, kolorowa
i rozbudzająca wyobraźnię fototapeta. Niech nasze dzieciaki też zapamiętają ten obraz na całe życie. 
Mam dla was kilka propozycji i konkurs z super nagrodami:)

designerzy, Skulska, mors, zwierzęta

designerzy, Skulska, wieloryb, zwierzę

ilustracja, Paryż, panorama, miasto

hipster,zwierzę,ilustracja,moda,wektor,retro,ładny,rysunek,ręka

designerzy, Sumska, drzewo, las

Alice,designerzy,Skulska

designerzy,koty,zwierzęta,Skulska

dom, baśń, rysunek

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że fototapety powracają?
W nowej, wysmakowanej formie zachwycają.  Wszystkie prezentowane i wiele innych znajdziecie na stronie uwalls.

A teraz czas na konkurs! 
Do wygrania kupony-kody o wartości 50 zł na zakupy  na stronie uwalls.
Mam 10 kuponów do rozdania. Czyli obdarujemy 10 osób.

Co należy zrobić aby wziąć udział w konkursie:

1. Napisz komentarz pod poniższym postem, w którym opiszesz zdjęcie, ilustrację obraz, który zapamiętałaś/łeś w dzieciństwie i wspominasz do dzisiaj.

2. Polub stronę wymarzone mieszkanie na facebooku 

Najciekawsze odpowiedzi wygrywają:)
Rozstrzygnięcie konkursu 17.07. O tym kto wygrał poinformuję na facebooku.

Zapraszam:)

A tutaj moja malutka siostra zasypia na tle naszej fototapety:)



poniedziałek, 3 lipca 2017

wiszące ogrody

Moja mania przesadzania, rozsadzania i dosadzania nadal trwa. Teraz do mojego małego ogródka
w sypialni dołączyły wiszące kwietniki ze słoiczkami, a w nich sadzonki kliwi. Sam kwietnik zrobiłam ze zwyczajnego sznurka naturalnego, a słoiczki można kupić z całkiem smaczną zawartością w Biedronce. Potem to już tylko chwila skupienia podczas wiązania kwietników i już mamy gotową dekorację, która dodatkowo czemuś służy. Oczywiście lepiej by było gdybym na dno słoiczka nasypała odrobinę jasnych kamyczków. Całość nie tylko wyglądałaby dużo ładniej, ale również rośliny lepiej by się czuły. Teraz muszę uważać żeby ich nie przelać, bo nie mają odpowiedniego drenażu. Także z kamykami byłoby lepiej, no ale jako człowiek wybitnie niecierpliwy, musiałam je mieć natychmiast i nie wchodziło w grę wyjście na dodatkowe zakupy po trochę białego żwiru.
Także teraz są takie, może za jakiś czas lekko je zmodyfikuję.
Koszt wykonania dekoracji to 0 zł gdyż wszystko miałam już w domu. Takie diy lubię najbardziej:)






środa, 28 czerwca 2017

Co się nie da, jak się da

Nie jest idealne, jednak bardzo się cieszę, że podjęłam wyzwanie. W sumie to jestem z siebie nawet trochę dumna, no może bez przesady, nie był to jakiś wyczyn, ale mogę czuć satysfakcję
z wykonanej pracy. 
Od dawna choruję z miłości do luster w stylu boho. Moje ukochane to takie z wiklinową ramą,
w formie słońca lub monstrancji. Jednak co tu kryć ich ceny są bardzo wysokie. Te, które znajdowałam gdzieś w tańszych sklepach, nie do końca były tym czego szukam.
Pewnego dnia w Pepco trafiłam na zestaw samoprzylepnych luster za 10 zł. Pomyślałam, że może warto spróbować i pobawić się trochę w DIY. Kiedy kupiłam lusterka wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Karton jako podkład, patyczki do szaszłyków i klej na gorąco. Dostałam nawet trochę złotej farby od koleżanki. Ostatecznie zrobiłam dwie ramy jedną w naturalnym kolorze, drugą złoconą. Pierwsze lustro nie wyszło idealnie, ale drugie jest już dużo lepsze. Jeżeli macie ochotę wykonać takie dla siebie, to opisuję krok po kroku jak je zrobić.






Do wykonania lustra potrzebujemy: lusterko, karton, klej na gorąco, patyczki do szaszłyków, nożyczki. ołówek.
1. Przyklejamy lusterko do kartonu.
2. Dookoła lustra rysujemy koło o promieniu o 1 cm większym od samego lustra.
3. Wycinamy koło z tektury.
4. Decydujemy jakiej długości chcemy wykorzystać patyczki, czyli krótko mówiąc jak szeroka ma być nasza rama.
5. Przycinamy wszystkie patyczki na odpowiednia długość.
6. Klejem na gorąco przyklejamy patyczki do tektury, zachowując odstęp kilku milimetrów od lustra (jeżeli tak jak ja mamy lusterka z Pepco z dodatkowym lustrzanym pierścieniem) lub bezpośrednio przy lusterku.
7. Jeżeli mamy dodatkowy lustrzany pierścień przyklejamy go teraz tak aby zakryć końce patyczków przy lusterku.
8. Na koniec możemy pomalować nasze patyczki i dodatkowo na przykład za pomocą sznura przykryć połączenie pomiędzy lustrem a patyczkiem.










Ponieważ w paczce było kilka luster, zamierzam zrobić jeszcze parę ram. Ambitny plan to zrobienie ramy z okorowanych patyków zebranych gdzieś w parku. Najpiękniejsze byłyby te zebrane na plaży, no ale to nie w tym  roku;)

Mam nadzieję, że wam się podoba.
Pozdrawiam serdecznie J.

piątek, 23 czerwca 2017

Moment

Nigdy tego nie wiemy, nie możemy przewidzieć. To taka chwila, taki moment. Potem wspominamy, zastanawiamy się nad tym, że to wszystko takie kruche, że jesteśmy tu tylko na chwilę. 
Pierwszego maja spacerowałam z mężem krakowskimi uliczkami, zachwycałam się ceramicznymi kogucikami i poszukiwałam tego idealnego.
Szedł pewnym krokiem, bardzo uśmiechnięty, z rodziną, a wiatr rozwiewał mu włosy. Od zawsze bardzo go szanuję jako artystę i pomyślałam, że muszę podejść, poprosić o autograf. Trochę się zawstydziłam i wysłałam męża. Ten odważnie podszedł, przeprosił i poprosił o autograf dla żony. 
Przystanął i się uśmiechnął. To był jego prywatny czas, a jednak poświęcił nam chwilę.
- Oczywiście, nie ma problemu, który dzisiaj mamy?
I tutaj wkradł się błąd i zamiast 01.05 zapisał 01.06. Teraz niewinna pomyłka ma dodatkowe znaczenie. Nie wiemy co nas czeka jutro. Ile czasu jest nam dane.
Ważne by patrząc za jego przykładem z życia czerpać pełnymi garściami i żyć z pasją. Bo nawet najbardziej błaha chwila, moment to cząstka całości i warta jest uwagi. 
Zawsze kiedy teraz patrzę na wesołego, krakowskiego kogucika przypominam sobie ten moment. 
I po cichutku nucę.
A na przywiezionej z Krakowa karteczce widnieje:
Z pozdrowieniami Z. Wodecki
01. 06. 2017


Pamiętajmy.


poniedziałek, 19 czerwca 2017

odnowa

W końcu musiało to kiedyś nastąpić. Dojrzewało we mnie powoli, ale ostatnio zaczęło już wrzeć
i wiedziałam, że wkrótce wykipi albo co gorsza wybuchnie. No i wybuchło. Eksplodowałam, nie mogłam już dłużej wytrzymać. Dwa lata prób, poszukiwań. Nie potrafię, no niestety nie umiem, noga ze mnie jeżeli chodzi o te sprawy.
Czerwień to nie mój kolor i choć uważam go za piękny, nie umiem się z nim obchodzić. Nic mi do niego nie pasuje. Próbowałam z bielą i z szarością, niby ładnie, ale to nie to. Myślałam też o boho, ale się nie odważyłam. Wreszcie po długich dyskusjach udało mi się przekonać męża, że może czas na zmiany. To nie tak, że mój mąż jak dyktator mi czegoś zabrania, coś narzuca.
Nie, dekoruję i urządzam dom jak tylko chcę, ale ta ściana to była jedyna rzecz o której sam zadecydował, a ja i tak chciałam to zmienić. Wiem straszna ze mnie żona;)
Także pewnego dnia, z duszą na ramieniu zapytałam go o to jaki kolor wybrałby w zastępstwie za jego ukochaną czerwień. Jakie było moje zdziwienie i ekscytacja zarazem kiedy usłyszałam...
muszę to przeliterować, bo długo to do mnie nie docierało (to ze szczęścia). Także wyobraźcie to sobie, jak na zwolnionym filmie, on wypowiada to słowo, a mnie powoli szczęka opada, a źrenice zaczynają się rozszerzać:
Z-I-E-L-O-N-Y.
Nie mogłam w to uwierzyć!!!


Machina ruszyła, żeby tylko nie zdążył się rozmyślić. W piątek po pracy, mając 25 minut między autobusami wpadłam do sklepu jak burza, wybrałam kolor o jakże kuszącej nazwie butelkowy adamaszek i popędziłam malować. Do wieczora ściana była gotowa. Jak mąż wrócił z pracy to po czerwonym nie było już śladu:)
Jak człowiek czegoś bardzo chce to nie ma na niego mocnych. Do tej pory się zastanawiam jak ja to łóżko przesunęłam, a tą szafę i materac? Przecież to waży tyle co dorosły słoń:)
Teraz dostałam wiatr w żagle i dekoruję. Tu granatowa poducha, tam grafitowy pled
i rośliny, dużo roślin. Sypialnia jeszcze nie jest gotowa, ale już czuję się w niej dużo lepiej
i o dziwo mąż też stwierdził, że taka mu się bardziej podoba. To nic, że odcień zieleni nie wyszedł taki jak chciałam (mógłby być bardziej szlachetny) i tak mi się bardzo podoba. Teraz to się będzie działo. Planuję powiesić grafiki roślin, znalazłam nawet fajne, darmowe, do druku, więc to tylko kwestia czasu. Dokupię jeszcze jakieś fajne rośliny i może dywanik z trawy morskiej i lusterko
w wiklinowej ramie, ach i jeszcze abażur lampki nocnej chcę zmienić, ale to wszystko powoli,
 mamy czas:)










granatowe poduszki IKEA
pled PEPCO
plakat (ozdobny papier do pakownia) TK Maxx