niedziela, 23 października 2016

nowy/stary stół

Ostatnio prezentując nowe znajdy (krzesła) przedstawiłam wam mój wymarzony stół.
Pragnienie posiadania stołu z prawdziwego zdarzenia wzrastało we mnie już od dzieciństwa. Marzyłam o nim za każdym razem, gdy zgięta w pół przy stoliku kawowym, wcinałam makaronowe pyszności mamy, chlapiąc przy tym na prawo i lewo sosem.
Myślałam o nim długo, planowałam i układałam sobie w głowie jaki powinien być. Stanęło na tym, że ma być okrągły, drewniany, rozkładany na sześć osób i koniecznie stary, z historią. Potem rozpoczęłam poszukiwania na OLXie. Trochę to trwało, byłam kapryśna. Wiedziałam, że podejmę się jego renowacji, więc mógł być w gorszym stanie, ale wówczas jego cena też musiała być adekwatna. W końcu znalazłam dobrego kandydata. Decyzja zapadła w parę minut, szybki telefon, dogadanie terminu odbioru i już był mój. Niestety przewiezienie go wiązało się z angażowaniem dodatkowych osób, w tym przypadku przyjaciela taty (naszemu bagażnikowi brakowało dosłownie kilka centymetrów), ale udało się. Stanął w naszym salonie późnym wieczorem i wpasował się w niego idealnie.
Tak prezentuje się już po renowacji.



nogi stołu przed i po



Nogi miał zarysowane, z kilkoma poważniejszymi uszkodzeniami forniru, ale to blat najbardziej nas zaskoczył. Nie spodziewałam się, że będzie w aż tak złym stanie, ale podeszłam do tego jak do kolejnego wyzwania. Czas się nauczyć czegoś nowego. Kładziemy nowy fornir. A jak to wyglądało dowiecie się już wkrótce. Efekt końcowy jak widzicie jest całkiem zadowalający.
Dla mnie osobiście SUPER:)


Pozdrawiam J.

niedziela, 9 października 2016

lustereczko powiedz przecie...

Już od dawna zastanawiałam się nad tym jak ozdobić ścianę nad komodą. Teraz kiedy stoi tam też upragniony stół, jeszcze intensywniej zaczęłam o tym myśleć.  Wyzwaniem w tym miejscu jest to, że pada tam niewiele światła dziennego, zwłaszcza jesienią i zimą. To też pomyślałam, że warto  powiesić na ścianie niewielkie lustra, które będą odbijać światło padające z przeciwległego okna. Na początku szukałam starego lustra
w retro ramie, ale po pierwsze nie łatwo takie znaleźć, po drugie ich ceny często są porażające, a po trzecie podświadomie czułam, że w tym miejscu powinno znaleźć się  coś nowoczesnego i świeżego. Ponieważ najbardziej lubię pomieszanie starego z nowym.
Nie szukałam ich specjalnie, po prostu miałam je w pamięci. I tak będąc ostatnio na zakupach, szukając ciepłych rzeczy, gdyż co roku jestem zaskoczona tym jak szybko może zrobić się zimno;) zajrzałam do Pepco. To był strzał w dziesiątkę. W korzystnej cenie upolowałam dwa idealne lustra. Dzięki nim kącik nabrał lekkości.
Teraz mogę już skupić się tylko na renowacji stołu, ale o tym następnym razem.
Pozdrawiam J.


lustro duże 24,99 zł, małe 14,99 zł - Pepco






piątek, 7 października 2016

Co nowego?

Dzisiaj postanowiłam zobaczyć co nowego pojawiło się w IKEI. 
Taki szybki przegląd strony internetowej i już powstały dwie listy. Wybrałam dla was to co szczególnie mnie zainteresowało i na co sama chętnie bym się skusiła.
Pierwsza lista zawiera rzeczy piękne i dostępne cenowo, druga to przedmioty równie piękne, ale z racji tego, że nie są to już tylko dodatki do domu, niestety są droższe. 
Nasuwa mi się od razu pewien wniosek, chociaż ostatnio bardziej przyciągają mnie rzeczy kolorowe, optymistyczne i z przymrużeniem oka, to na listach znalazły się przede wszystkim minimalistyczne przedmioty. Czerń, biel i drewno.
 O co chodzi?  
Przepoczwarzam się, znowu wracam do surowego stylu w urządzaniu wnętrz? 
Nie to chyba tylko chwilowe:)

dzbanuszek 15,99 zł / kosz 39,99 zł / tkanina 19,99 zł z metr / 
obrazki 79,99 zł / kubek 9,99 zł / deska do krojenia 49,99 zł

ławka 599 zł / pościel 169 zł / krzesło 199 zł / 
poduszka 99,99 zł / stolik 139 zł / pojemnik na pościel 199 zł

Biorę wszystko !!!
Marzenie ściętej głowy;)


Post nie jest sponsorowany.

niedziela, 25 września 2016

kolejne zdobycze i poszukiwanie wyciszenia

Udało się. Było pięknie i bardzo radośnie.
 Dzisiejszy post piszę już dla Was jako żona:)
 I teraz z jeszcze większym zapałem powracam do urządzania naszego wymarzonego M3.
Po baaaardzo emocjonującym i nie da się ukryć stresującym okresie szukam wyciszenia, a najlepiej pomaga mi w tym ciężka praca fizyczna, połączona z kreowaniem i tworzeniem czegoś własnymi rękami. I tak powracam do trzech krzeseł przygarniętych z ulicy, że też niektórzy ludzie nadal nie są świadomi, jakich skarbów pozbywają się tak lekką ręką. Ich strata - mój zysk:)


 Jeszcze przed ślubem, udając się z moim narzeczonym po zakupy, kątem oka dostrzegłam wystawione do wyrzucenia krzesła i stół. Sam stół nie był atrakcyjny i szybko go odpuściliśmy, ale krzesła natychmiast postanowiliśmy przygarnąć i o nie zadbać. Powrót do domu z nimi nie był łatwy (są dosyć ciężkie), ale niesieni radochą ze znaleziska szybko pokonaliśmy spory dystans. I tak po zakupy trzeba było iść po raz drugi:)


Szlifowanie pierwszego z nich rozpoczęłam jeszcze przed ślubem co wiązało się z ryzykiem zniszczenia dłoni, ale nie mogłam się powstrzymać;)
Teraz powróciłam do pracy i kończę już drugie krzesło. W międzyczasie postanowiłam spełnić swoje marzenie i wreszcie doprowadzić do zakupu okrągłego, rozkładanego stołu. Oczywiście kupienie go tak po prostu w sklepie byłoby zbyt proste i nudne, a zakupiony stół byłby pozbawiony tego charakteru, który tak bardzo mnie urzeka w używanych, starych meblach. Także po długich poszukiwaniach i regularnym odwiedzaniu OLX, udało mi się kupić piękny stół (do renowacji) za 99 zł. Już się cieszę na sama myśl o jego przemianie. 
W odnawianiu starych mebli najbardziej lubię to uczucie, że udało mi się je uratować i teraz będą nam służyć przez wiele lat, towarzyszyć nam przez całe życie. 


Dwa krzesła zostaną zeszlifowane i pomalowane lakierobejcą w kolorze szlachetnego dębu. Trzecie będzie szaroniebieskie. Szlifowanie jest bardzo czasochłonne, ale konieczne zwłaszcza przy krzesłach pokrywanych tylko lakierobejcą, ze względu na liczne odpryski, rysy i wręcz wyryte napisy na starym lakierze i drewnie. Po pierwszym krześle, już widzę, że ciężka praca się opłaciła.







Przy drugim krześle zostały mi jeszcze tylko nogi;)




A teraz kilka kadrów z moim nowym, starym stołem...




piątek, 19 sierpnia 2016

Czarodziejska Góra

Marysia i Jakub to małżeństwo architektów, którzy odważyli się spełnić swoje marzenie i stworzyli pełen światła, nowoczesny dom. Swoje miejsce na ziemi znaleźli w Popradowej Niżnej koło Nowego Sącza.
Od zawsze kochali góry, więc wybór działki był dla nich oczywisty.
Na parterze domu znajduje się otwarta strefa wypoczynkowa z jadalnią i kuchnią. Piętro zajmują sypialnie
i pokój zabaw dla dzieci. Cały dom utrzymany jest w jasnej, stonowanej kolorystyce z żółtymi, czerwonymi
i niebieskimi akcentami. Wnętrza wypełniają nowoczesne meble nowosądeckiej marki Iker, w tym ulubiony fotel pana domu Oldchool. Natomiast pomysłowy regał stanowiący tło dla stołu to projekt samych właścicieli. Dla mnie wisienką na torcie jest obłędna, wpuszczona w podłogę wanna, z której można podziwiać przepiękne widoki.









M. Skorupski/serwis prasowy marki IKER, www.ikershop.com