We wrześniu zeszłego roku, kiedy dopiero stawiałam pierwsze kroki w blogowaniu,
napisałam post pt. na ścianie jest robak. Och jak mi się wtedy podobały te wszystkie plakaty i grafiki z tymi stawonogami. Marzyły mi się insekty w domu:), ale raczej w formie obrazu niż tak na żywo, chociaż żaden nieproszony gość u mnie nigdy nie ginie, tylko elegancko jest wypraszany na balkon. No trudno, aż taka gościnna nie jestem;)
napisałam post pt. na ścianie jest robak. Och jak mi się wtedy podobały te wszystkie plakaty i grafiki z tymi stawonogami. Marzyły mi się insekty w domu:), ale raczej w formie obrazu niż tak na żywo, chociaż żaden nieproszony gość u mnie nigdy nie ginie, tylko elegancko jest wypraszany na balkon. No trudno, aż taka gościnna nie jestem;)
Długo szukałam plakatów z fajnym robactwem, ale niestety albo ceny mnie paraliżowały albo coś było z nimi nie tak. Wówczas poratowała mnie Atramentowa (polecam) i bez żadnego problemu machnęła dla mnie pięknego chrząszcza i ćmę. Ach jaka ja byłam wtedy szczęśliwa, że mam już moje upragnione robale
w domu, ale ostatnio zapragnęłam ich więcej (wiecie jak to jest apetyt rośnie w miarę jedzenia). Na szczęście mój mąż patrzy na to jeszcze łaskawie i chwali te nasze insekty.
w domu, ale ostatnio zapragnęłam ich więcej (wiecie jak to jest apetyt rośnie w miarę jedzenia). Na szczęście mój mąż patrzy na to jeszcze łaskawie i chwali te nasze insekty.
I tak pewnego pięknego dnia u wyżej wymienionej Atramentowej zauważyłam starą książkę o chrząszczach
z przepięknymi ilustracjami. Jakie było moje szczęście kiedy usłyszałam - kupiłam ją za złotówkę
u bukinistów. Chcesz?
z przepięknymi ilustracjami. Jakie było moje szczęście kiedy usłyszałam - kupiłam ją za złotówkę
u bukinistów. Chcesz?
Pytanie:) Oczywiście!
Porwałam ją do siebie i już po drodze do domu w mojej głowie wykiełkował taki plan.
Kocham książki i bardzo je szanuję, ale prawda jest taka, że ten atlas chrząszczy pod względem treści nie powalał, za to miał przepiękne ilustracje. Decyzja była jedna wycinamy je i wieszamy na ścianie. Kupiłam ramki z Ikei za 3,99 zł i mam moje najtańsze grafiki, oprócz tych samodzielnie rysowanych i od Atramentowej.
Na razie wybrałam 9 rysunków, najlepsze jest to, że mogę je zmieniać, bo mam ich jeszcze mały zapas. I tak trochę ponad rok od ostatniego posta o robakach na ścianie, mam już swoje wymarzone robale
w wymarzonym mieszkaniu:)
w wymarzonym mieszkaniu:)
A teraz zagadka:)
Kto się ukrył na poniższym zdjęciu?
Dodam, że to nasz nowy domownik, który całkowicie nas zdominował i teraz to on tutaj rządzi:)
Pozdrawiam serdecznie Jagoda:)
Prezentują się świetnie :)
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńIlustracje wyglądają bardzo ładnie. Ożywiają ścianę i zostały pomysłowo wykorzystane :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Psinkę też! ;)
My też pozdrawiam :-D
UsuńDla mnie super. Odrobina koloru nigdy nie zaszkodzi. Ten "pluszak: pod telewizorem też bardzo pasuje ;))
OdpowiedzUsuń"Pluszak" sam sobie wybrał to miejsce i teraz nic tam nie może stać :-)
UsuńDość tak, że robale są na ścianie, a nie na podłodze i pod szafkami;)
OdpowiedzUsuńNie:-) tam mamy czyściutko, u takiej pedantki jak ja to nie może być inaczej :-D
UsuńŚwietna kolekcja, też uwielbiam takie motywy, choć, o ironio, żadnego jeszcze się nie dorobiłam :-P A skąd taki różowy kosz z ostatniego zdjęcia?
OdpowiedzUsuńJaka psineczka cudna! :-) pozdrowienia
Z TkMaxx :-) czasem można tam takie cuda trafić. Psinka ma na imię Kodi i pozdrawia wszystkich serdecznie :-)
UsuńPsiak wygląda jak figurka - jaki jest uroczy! :) A robale są super, w ogóle świetny pomysł z tym wycinaniem, mam pełno takich starych podręczników w domu, muszę je koniecznie przejrzeć.
OdpowiedzUsuńTo owocnych poszukiwań w starych podręcznikach życzę:)
UsuńPsiak tylko bardzo rzadko siedzi grzecznie, zrobienie mu nieporuszonego zdjęcia graniczy z cudem;)
Pozdrawiam J.
Niektórzy mają "ściany chwały" z dyplomami, a Ty masz ścianę z robalami :) Wyszło bardzo ciekawie - im bardziej kolorowy insekt, tym ciekawszy efekt wizualny.
OdpowiedzUsuńTakie "robale" potrafią wyglądać całkiem stylowo; gorzej, kiedy na nasz dom napadnie prawdziwa inwazja pełzaczy i innych paskudztw. Miałem taką sytuację w zeszłym roku i po wielu nieskutecznych próbach wytępienia delikwentów poddałem się, poprosiłem abadd o pomoc... i to był strzał w dziesiątkę, już nigdy więcej robaków. Chyba że w ramkach na ścianach :)
OdpowiedzUsuń