poniedziałek, 30 kwietnia 2018

nowe pomysły

Dzisiaj chciałabym wam szybko opowiedzieć co u mnie słychać, co się dzieje nowego
i dlaczego jest mnie tutaj ostatnio trochę mniej. Tak naprawdę powód wydłużających się przerw pomiędzy kolejnymi postami jest bardzo prozaiczny, ostatnio całkowicie pochłonęła mnie moja praca i kiedy wracam popołudniu do domu nie mam już za bardzo siły, a nawet ochoty, na jakąś dodatkową aktywność. Cały czas staram się wypracować jakieś mechanizmy, aby tak szybko nie spalać się w pracy. Jednak to nie takie łatwe.
Jednakże większe odstępy pomiędzy kolejnymi  postami,  nie oznaczają, braku nowych pomysłów i zmian w moim mieszkaniu. Dzisiaj pokażę wam kilka nowych rzeczy, które ostatnio się u mnie pojawiły. Parę wstępnych etapów kolejnych pomysłów dekoracji mieszkania, które w najbliższym czasie chcę rozwijać. Zazwyczaj pokazuję wam już gotowe pomysły, całkowicie zrealizowane, ale obecnie rozciąga mi się to troszkę w czasie. 
Pierwsza dekoracja to ekspozycja kapeluszy na ścianie. Bardzo mi się ten pomysł podoba
i wzdychałam na widok każdego zdjęcia na instagramie, pokazującego taką formę ściennej dekoracji. Problem jednak polegał na tym, że wszystkie moje dotychczasowe kapelusze, kończyły marnie po każdym wakacyjnym wyjeździe. Zniszczone przez słoną wodę, słońce albo w ostateczności dobite przeze mnie podczas upychania w walizce między skarpetkami. Dlatego mimo wielkiej chęci nie miałam czego eksponować, ale ostatnio zakupiłam sobie jeden fajny kapelusz,
w bardzo okazyjnej cenie 16 zł i zamiast chować go do szafy, z wielkim uśmiechem  na twarzy powiesiłam go na ścianie. 


Mam nadzieję, że uda mi się upolować jeszcze jeden jaśniejszy w tak fajnej cenie. Oczywiście  zamierzam je również nosić, ale może będę dla nich troszkę delikatniejsza niż dotychczas:)



Drugi pomysł, który dzisiaj chcę wam pokazać, to zagospodarowanie nieużywanego dotychczas kąta w kuchni, nad pralką. Moja kuchnia jest bardzo nieustawna, ale ze względu na to, że jest to mieszkanie wynajmowane nie zamierzamy z mężem tego naprawiać, gdyż wiązałoby się to z kuciem ścian. Teraz tę nieużywaną dotychczas przestrzeń postanowiłam zagospodarować moimi paprociami, które kocham coraz bardziej, a trudne są zołzy strasznie. Poniosłam już wiele porażek, ale nie poddaję się i walczę dalej. Może dlatego tak je uwielbiam. W tym nieszczęsnym miejscu super wyglądają i odpowiadają im panujące tam warunki.  Powiesiłam je na długich kwietnikach, które miałam wówczas w domu. Możliwe, że zrobię dla nich jeszcze coś specjalnego, obecnie zamierzam wymienić im doniczki na terakotowe, bardziej pękate. Kiedy uda mi się dokończyć realizację tego pomysłu to pokażę wam go w całej okazałości. 


Na koniec trochę słodyczy, Kodiś który natychmiast pokochał nasz nowy mini puf (Pepco)
i uznał go za swoje legowisko, a martwiłam się, że będzie go gryzł:) Słodziak.


Pozdrawiam J.

czwartek, 19 kwietnia 2018

high level

Ciepłe promienie słońca, bawiące się na podwórku dzieci, zieleń liści ... WIOSNA. 
Długo na nią czekaliśmy, ale pięknie nam się za tę cierpliwość odpłaca. 
Zupełnie inaczej teraz człowiek się czuje, mogę wstawać jak skowronek i uśmiechać się od ucha do ucha, bo uchylę okno i słyszę ptasie serenady, jest cudownie. Wiem, że atmosfera wiosny, kiedy wszystko się odradza, rozkwita i budzi do życia powoduje u wielu z was chęć wprowadzania do swoich domów mniejszych lub większych zmian. Czas remontów w rozkwicie, ale ja was dzisiaj chciałam zachęcić do czegoś zupełnie innego. Proponuję wszystkim roślinnym maniaczkom
i maniakom, a wiem jak jest nas wielu, wejście na wyższy level. Mamy kwiecień i to jest bardzo dobry czas na rozpoczęcie tego wyzwania. Chcę was zachęcić, aby w tym roku wasze balkony były pełne kwiatów, ale wyhodowanych od nasionka samodzielnie przez was. Czyli nie jedziemy na rynek czy do sklepu ogrodniczego po gotowe sadzonki, tylko rozglądamy się za nasionami, a uwierzcie mi to nie jest teraz trudne, można je dostać wszędzie. Wybieramy sobie rośliny dopasowane do warunków panujących na naszym balkonie i zwracamy uwagę na czas siania i kwitnienia. Komponujemy je tak abyśmy mogli cieszyć się całe lato kwiatami. Ja na swój balkon w tym roku wybrałam nemezje, groszek kwitnący, bratki, maciejkę oraz gipsówkę i nie mogę się już doczekać kiedy to wszytko zacznie kwitnąć. Nasiona już wykiełkowały! Cały balkon zastawiłam doniczkami, mam nadzieję, że nie dobierze mi się do tego mały (psiak), bo on też ma w sobie żyłkę ogrodnika, jednak jego zabiegi pielęgnacyjne kończą się zwykle tragicznie dla roślin:)

To kto podejmuje wyzwanie i przechodzi na wyższy level?
Czekam na wasze komentarze i zdjęcia kiełkujących nasionek na fb.
Trzymam za was kciuki i obiecuję za jakiś czas pokazać wam jakie mam sukcesy, porażek nie przewiduję ;)

A teraz mała porcja zdjęć sprzed kilku dni i powiem wam, że teraz wyglądają  już inaczej:)
Także muszę szybko szykować kolejną fotorelację.






niedziela, 8 kwietnia 2018

dajcie mi 10 minut

Dziesięć minut ciszy.
 Potrzebuję tylko dziesięciu minut. Naprawdę nie żądam więcej.
Jedynym dźwiękiem jest bulgocząca w kawiarce kawa.
 Zapach kawy i ciche szemranie w dzbanuszku, spokój. Naprawdę na to zasłużyłam.
Celebrowanie chwili, przelewanie ciemnego, smolistego napoju do ukochanego kubka i chwila relaksu. Te dziesięć minut to niedużo, ale nie jestem zachłanna, tyle mi wystarczy.
Dajcie mi tylko chwilę ciszy i pozwólcie smakować.





poniedziałek, 12 marca 2018

moje boho ciągoty

Ogarnia mnie coraz większa ekscytacja, kiedy obserwuję częściej pojawiające się posty 
w blogosferze, artykuły w czasopismach, inspiracje na instagramie i pintereście odnoszące się
w mniejszym bądź większym stopniu do stylu boho. Obecnie nawet bardziej do tzw. stylu modern boho, który wynika ze sprytnego połączenia stylu scandi, nowoczesnego oraz bohemian
z motywami ekologicznymi i etnicznymi. Jak dla mnie to mieszanka wybuchowa, idealna do polskich wnętrz, dla wszystkich tych, którzy są już znużeni bielą, szarością i czernią. Sama powoli wprowadzam ten styl do swojego mieszkania, poprzez wiklinowe kosze, tkaniny, naturalne materiały, ukochane makramy i ogromną ilość roślin. Kolorowy kilim na podłodze to był wyraźny ruch w tę stronę, marzy mi się jeszcze wiklinowe krzesło, ale ciągle na nie poluję.
Jeżeli również i wy chcecie wprowadzić niewielkie zmiany do swoich wnętrz, zrobić to niedużym kosztem, ale w sposób wyraźnie zmierzający w innym kierunku, to właśnie modern boho jest dla was.
Wiele elementów które możecie wykonać własnoręcznie, naturalnych tkanin, prostych, tanich często trików i gadżetów spowoduje, że wasze dotychczasowe wnętrze się odmieni, nabierze innego charakteru. Każdy styl z czasem nam się nudzi, wcale nie musimy być mu wierni przez całe życie, to jest właśnie podstawa zabawy w urządzanie. Do tego zawsze będę was zachęcać.


Jakie elementy powinniśmy zastosować w swoim mieszkaniu, aby delikatnie poczuć klimat boho?
Przede wszystkim to łatwo dostępne obecnie (ostatnio widziałam stosunkowo tanie w kik) kosze wiklinowe. Kupujcie je w dużych ilościach. Niech pojawią się na podłodze w formie większych koszy, jako osłonki na doniczki, czy też nawet w formie mis powieszone na ścianie jako dekoracja.
Kolejny element to wzorzyste poduchy z chwostami i frędzlami. W naturalnych kolorach, bądź
w wersji dla odważnych pełne kontrastowych barw. 
Następny krok, jakże korzystny dla naszego zdrowia, wnętrza i stylu to rośliny. Wszyscy pokochali ten trend, nawet osoby które nie interesują się specjalnie dekoracją wnętrz, zdążyły już się zorientować, że nastała era roślin. Powracamy do tego co było kiedyś, poszukujemy wiklinowych stojaków i wieszamy paprocie w makramowych kwietnikach.
Makramy właśnie, które możemy zrobić sami, jeżeli tylko mamy ten zapał i odrobinę zdolności manualnych albo za mniejsze, bądź większe pieniądze kupić w internecie, są bardzo wyrazistym akcentem stylu boho. 


U siebie postawiłam również na wspomniany wyżej wzorzysty kilim na podłodze. Nie musimy jednak decydować się na tak mocny akcent, równie dobrze sprawdzą się tutaj puszyste, jasne dywany lub sztuczne futerka.


 Bardzo ważne jest również to aby w naszym mieszkaniu nie pozostawały gołe ściany. Oczywiście nie musimy wieszać od razu obrazów od jednego do drugiego brzegu ściany. Nie jest to konieczne, ale całkowicie puste ściany w tym stylu są niedopuszczalne. Makramy, wiszące kwietniki, lustra albo fajne grafiki to ważny element składowy modern bohemian.
Kolory w stylu boho, jak najbardziej. W formie akcentów: wzorzystych poduch, tkanin, grafik albo jednej, dwóch ścian w mocniejszym kolorze. Obserwacja profili instagramowych, proponowanych przez wnętrzarskie czasopisma sesji daje nam przekonanie, że obecnie najbardziej w tym stylu preferowane są jasne białe ściany i poprzez dodatki wprowadzany kolor.




Poprzez dodatki właśnie powoli tworzymy nowy styl naszego wnętrza. Dlatego idealnie się to wpisuje w próbę przemiany stylu scandi. W tym przypadku w modern boho.
To nieskomplikowana, prosta droga. Osoby, które urządziły swoje mieszkania w stylu skandynawskim mają jasne wnętrza, jasne meble i delikatne dodatki, wówczas wystarczy dodać tylko kilka charakterystycznych, wymienianych wcześniej elementów i mamy nowy styl naszego wnętrza.
I możemy się bawić dalej w urządzanie:)



niedziela, 4 marca 2018

Tadź Mahal

Pokażę wam dzisiaj moją kolejną makramę. Nie jest zupełnie nowa, ale to jej debiut na blogu. Powstała jak zawsze spontanicznie i zajęła centralne miejsce w mieszkaniu. Nie potrafię wybrać ulubionej makramy, więc tą która jest stale eksponowana w naszym dużym pokoju wybraliśmy
w drodze głosowania, w którym udział wzięło kilka osób z rodziny.
Nazwałam ja Tadź Mahal gdyż kojarzy mi się ze zdobieniami i kopułami mauzoleum. Lubię ją bardzo. Jest delikatniejsza od pozostałych i ładnie wpisuje się w wystrój mieszkania, który jak na razie bardzo delikatnie, ale ciągle zmierza w stronę boho.

Jestem bardzo ciekawa waszych opinii.
Czy czujecie klimat boho?
Czy śmiało powiesilibyście makramę w swoim domu?
Czekam na Wasze komentarze i szykuję już kolejny post:)